21 Kwi 2011

Poruszyło mnie to zdjęcie. Przechodziłem dzisiaj przed południem przez Stare Miasto. Minąłem kino Awangarda. Szedłem ulicą Kołłątaja. Pustą o tej porze. Kiedy wszystko jest jeszcze pozamykane.

Nagle wpadła mi w oko ta czarno-biała fotografia. W witrynie winiarni. Z tramwajem pnącym się ulicą Grunwaldzką, tuż po wyjeździe z mostu Jana. Tramwaj nr 1 jądący nad Jeziora Długie.

Fotografię zrobił w latach 60. pan Jerzy Wialuga, rodowity warszawiak, z wykształcenia rybak, wieloletni pracownik Instytutu Rybactwa Śródlądowego w Olsztynie, autor tysięcy zdjęć dokumentujących życie Kortowa.

Widziałem coś podobnego we Florencji. Czarno-biała fotografia z lat 60. w witrynie sklepu. Taki sygnał, znak z przeszłości. Pstryk. Włochy tamtych lat były kuźnią nowoczesności. Narzucały modę. Linię garniturów i aut. Same nazwiska gwiazd kina niosły egzotyczną muzykę:  Marcello Mastroianni, Monica Vitti, Gina Lollobrigida, Claudia Cardinale. Ale Zośka Loren. I filmy De Sici, Felliniego, Antonioniego.

Od tamtej epoki minęło pół wieku. To tak  jakby w latach 30. XX wieku przypominać koniec XIX. Pamiętam Warmiaczkę z Dajtek, która wspominała pierwszy samolot, który  widziała na lotnisku przed I wojną światową. Nasz sławny fotografik Wacław Kapusto opowiadał mi o wrażeniu jakie zrobił na nim pierwszy samochód w latach 30. XX wieku na piaszczystej drodze do rodzinnych podwileńskich Bujwidz: nieznane wcześniej ślady opon na piasku, zapach benzyny, chmurka niebieskiego dymu.

Być może do takiego punktu widzenia nastroiły mnie wiersze Konstandinosa Kawafisa w nowym tłumaczeniu Antoniego Libery. Na nowo  poznaję tego poetę. Kawafis miał Aleksandrię, ja — Olsztyn.

Byłem w Muzeum Narodowym w Warszawie na sesji naukowej poświęconej przełomowi lat 50. I 60. w polskiej sztuce w związku z finisażem wystawy „Chcemy być nowocześni. Polski design 1955-1968”. Było to bardzo ciekawe spotkanie. Podawano przykłady, że w owym czasie nasi artyści i inżynierowie byli w stanie zaprojektować rzeczy codziennego użytku, których nie powstydziliby się włoscy styliści.

Na wystawie można było zobaczyć  ciekawą ceramikę, tkaniny i meble, ale też syrenkę sport zaprojektowaną przez Cezarego Nawrota, która nigdy nie weszła do produkcji.

Wystawa i sesja pokazały, że w tamtych latach byliśmy na bieżąco ze wszystkimi najnowszymi trendami. Europejskimi i światowymi. Ale też dowiodła, że nie wystarczy być dobrze poinformowanym. Trzeba być skutecznym. Można mieć wizję, nawet najpiękniejszą. Ale trzeba umieć ją ziścić.

Blog Marka Barańskiego

Powered by WordPress
Designed by Edytor Sp z o.o.