24 Kwi 2016

Katowice. Choć to muzyka z innej epoki, z Wenecji czasów baroku, myślę o dwórkach królowej Bony, które przyjechały do zimnego kraju. „Ale szybko wyszły za mąż” mówią znajomi. „Che città, che città/ Co za miasto, co za miasto”. Nuria Rial z Katalonii śpiewa arie z oper Francesca Cavalliego. Towarzyszy jej międzynarodowy zespół muzyki dawnej L’Arpeggiata. Sala NOSPR (Narodowej Orkiestry Symfonicznej Polskiego Radia). Najlepsza pod względem akustyki w Polsce i jedna z trzech tej klasy w Europie. 


Marek
NOSPR x


RUDA ŚLĄSKA-HALEMBA. W domu jednorodzinnym Stanisław Trefoń
zgromadził dzieła, jak nazywa, sztuki intuicyjnej. gornicy
Kolekcję można oglądać za darmo.
 Pan Trefoń
Na zdjęciu pan Trefoń wskazuje na "Pejzaż przemysłowy" Ewalda Gawlika



KATOWICE. Wizyta w skromnej pracowni mistrza Erwina Sówki.
Z pracowni

Sówka 1
Sówka 2Sowka 3
01 Maj 2015

Już ostatni dzwonek żeby zobaczyć obrazy Olgi Boznańskiej w Warszawie. Wystawa w Muzeum Narodowym tylko do 2 maja. Gdyby ktoś nie zdążył na Boznańską, przypominam: do 17 maja Andrzej Wróblewski  (Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie, to tylko 3 minuty od Pałacu Kultury!). I trzeba koniecznie do Królikarni, ul. Puławska 113 a. Na wystawę „Majątek”.

BOZNAŃSKA. MANET. Olga Boznańska w Muzeum Narodowym to nie tylko świetne obrazy, wśród nich autoportrety: od najwcześniejszych, do ostatnich, ale wzruszające pamiątki z pracowni. Jak stary fotel  z wgniecionym siedziskiem.

fotel

Są też na wystawie przywiezione z Paryża dzieła innych artystów z epoki, w tym – portret francuskiej malarki Berthe Morisot, którą namalował Edouard Manet. Józef Czapski uważał, że gdyby Boznańska była Francuzką, znalazłaby się we wszystkich podręcznikach, jak Morisot.

Boznanska

Czapski napisał o Boznańskiej, że była „szalenie polska”. Znali się z Paryża. Kiedyś Czapski odwiedził ją rano w pracowni. Malowała w sukni  balowej, ale to były zupełne łachmany. Czapski pamięta też fortepian, ale nie można było na nim grać, bo mieszkały w nim myszy. W MN eksponowana jest malutka ceramiczna myszka, maskotka Boznańskiej.

 

CHOMĘTOWSKA. WILDT Z DYLEWA. W Królikarni wystawa „Majątek”.

Królikarnia

Kuratorzy pod kierunkiem Agnieszki Tarasiuk zestawili dwa świadectwa z różnych Kresów: polskiego i niemieckiego. Z jednej strony są tam nieduże fotografie Zofii Chomętowskiej dokumentujące życie polskich ziemian na Polesiu, ale też w Królikarni, który to pałac przed wojną był własnością Krasińskich, z resztkami spalonej kolekcji rzeźb włoskiego rzeźbiarza Wildta, należącej do rodziny von Rose z ich pałacu w Dylewie w powiecie Ostróda.

 

Grek

Kapitalna kopia greckiej rzeźby z brązu, która stała przed pałacem w Dylewie.

WRÓBLEWSKI I PAŁAC KULTURY. Obrazy Andrzeja Wróblewskiego to temat na osobne opowiadanie. Teraz w centrum Warszawy robią jeszcze większe wrażenie, gdy patrzy na nie Pałac Kultury.

Wroblewski 1

Wroblewski 3

Wroblewski

 

MISTRZ, MAŁGORZATA, BORKOWSKI. W Akademii Teatralnej „Mistrz i Małgorzata” Michaiła Bułhakowa. W spektaklu dyplomowym Wydziału Aktorskiego występuje gościnnie i to w trzech wcieleniach, a nawet w czterech Łukasz Borkowski, chłopak z Mazur. Bo nie tylko gra, ale jest  również asystentem reżysera Waldemara Raźniaka. Ciekawostka: w roli Stalina kobieta, Katarzyna Ucherska. Zapamiętajmy to nazwisko.

METRO. Przejechałem się nową linią metra. Sądzę, że jej kolorystyka spodobałaby się Wróblewskiemu.

metro

 

27 Sty 2014

W sobotę obejrzałem „Klauna” Pavla Kohouta w reżyserii Giovanny Castellanosa. Przedstawienie jest spójne i konsekwentne. Ma słodko-gorzki smak, sceny z życia rodziny klanów wzruszają.

W pewnej chwili żywioł zabawy zwycięża, gdy klauni  „strzelają” w widownię balonami i obrzucają ją pakunkami z confetti. Autorką świetnej scenografii jest Aneta Suskiewicz, a muzyki Marcin Rumiński.

To polska prapremiera sztuki i  jednocześnie pierwsza premiera na zbudowanej od podstaw, przy okazji remontu olsztyńskiego Teatru Stefana Jaracza, scenie Margines.

Rzecz o cyrku, w którym najważniejszym punktem programu jest pokaz tresury koni. Cyrk to oczywiście metafora współczesnego świata.

Sztandarowym numerem popisuje się dyrektor cyrku Holzknecht (Cezary Ilczyna). Ma on pomocnika, demonicznego inspektora maneżu  (świetny Marcin Tyrlik). Klaun August (Paweł Parczewski) ma czelność marzyć o tym by również tresować konie. – Możesz zrealizować swoje marzenie – mówi Augustowi dyrektor. Ale jak? To proste:  – Musisz zostać dyrektorem cyrku.

– Ale czy to możliwe?- dopytuje się naiwny jak dziecko August. Tak, jak założysz rodzinę.

Klaunowi udaje się spełnić ten warunek. Na arenie pojawia się klaunka (podpieram się językiem czeskim, po polsku klaunica?) Lulu (Małgorzata Rydzyńska) – która zostanie żoną Augusta; przyszły teść –  klaun Bumbul (Artur Steranko), zjeżdżający na linie wprost na środek areny, a także synek – August  junior (Przemysław Niedzielski).

Holzknecht piętrzy kolejne trudności, August je spełnia. Nie chcę zdradzać zakończenia, ale los klaunów jest nie do pozazdroszczenia.

 

Wychodząc z teatru zastanawialiśmy się kogo w dzisiejszym cyfrowym świecie mógłby symbolizować klaun August? Kto chce przejąć władzę nad cyrkiem?

 

18 Gru 2013

Gombrowicz

1.„Operetka” Witolda Gombrowicza w reżyserii Andrzeja Majczaka. Pierwsza premiera na kameralnej scenie po remoncie Teatru Stefana Jaracza w Olsztynie.

Reżyser oparł spektakl na ciekawym pomyśle, Gombrowicz jest przewodnikiem po swoim dziele (w tej roli Dariusz Poleszak). W spektaklu najwięcej do powiedzenia ma Hufnagiel, niby koniarz, niby hrabia, później terrorysta. Maciej Mydlak nadaje tej postaci wdzięk.

Scenografia Urszuli Czernickiej skromna: ekrany dzielą scenę na świat wewnętrzny, świat bohaterów  „Operetki” i świat zewnętrzny, w którym egzystuje Gombrowicz ze swoją operetkową świtą.

Z tych ekranów wysuwają się szuflady. Jak staroświeckie biblioteczne katalogi. Gombrowicz z muzeum literatury?

2. Autor i jego świta są dobrze ubrani: Gombrowicz – Poleszak nienagannie nosi marynarkę, a Księżna – Irena Telesz długą suknię z trenem, piękny kostium dawno nie widziany w teatrze .

Zasadniczy wątek „Operetki” to przeciwstawienie strój –  nagość.  Rita Gombrowicz wspominała, że na rok przed śmiercią (pisarz zmarł w 1969 roku) kupiła mężowi zamszową marynarkę. Wyglądał w niej „jak młody chłopak wybierający się na polowanie”.

Gombrowicz do śniadania siadał w marynarce, której nigdy w domu nie zdejmował.

Jednym z bohaterów „Operetki” jest kreator mody Fior (Grzegorz Jurkiewicz). Tu ubrany jest niczym jaki Goethe, w strój niby romantyczny. Dlaczego? Nie wiem.

3. Kiedy Gombrowicz ukończył „Operetkę” w 1966 roku, miał 62 lata, Rita 30 lat.  Pisarz zmagał się z astmą. Miał ciągłe kłopoty z oddychaniem. Do tego bóle żołądka, wzdęcia i obstrukcje.

Starszy chory mężczyzna z młodą kobietą u boku.

Gombrowicz notuje w „Kronosie”: „Miłość z kobietą po 20 latach co najmniej”.  Pewnego dnia napisze: „Kiepsko z sercem”. Gdzie indziej : „Dalsze posuwanie się w starość” i dalej: „Trzeba opracować śmierć”.

4. Szarm to zgodnie z objaśnieniami Gombrowicza „wyfraczony hrabia”, „złoty młodzieniec, zblazowany birbant i lampart” lat 35. Baron Firulet jest jego rówieśnikiem.

W olsztyńskim spektaklu Szarm (Grzegorz Gromek)  i Firulet (Radosław Hebal) nie noszą eleganckich strojów. Mają być „starymi chłopcami”. Ale dziś trzydziestka na karku, to ciągle młodość.

Szarm i Firulet noszą krótkie spodenki i podkolanówki.  I koszule w brunatnym kolorze. To zupełnie nieelegancki kolor. I nieelegancki strój.

5. Trzy pokolenia na scenie. Żywiołowi studenci Studium Aktorskiego im. Aleksandra Sewruka. Urok młodości.

6. Gdy Szarm w scenie seksu z Albertynką  ściąga spodnie,  zdejmuje slipy i celuje w stronę widzów swoim gołym zadkiem, czuję się stremowany.  Nie przywykłem.

Trafił mnie.

Wychodząc z teatru mam w uszach słowa Szarma: „Wypuściliśmy tedy złodziejaszków, żeby sobie pohasali…”

Ale to zadek mnie prześladuje.

Z jednej strony zły, z drugiej, dobry gust.

Zadek. I marynarka Gombrowicza.

O to chodziło?

P.S. Lubię portret Gombrowicza , który namalował pastelem Aleksander Wołos (na zdjęciu).

 

13 Gru 2013

PROMOCJA CZYTELNICTWA. SPEKTAKL Z „MEDYKA”. WILNO PROFESORA Z  „KALENDARZEM OLSZTYNA”.

 

CZWARTEK. W Galerii Sztuki BWA w olsztyńskim planetarium wystawa fotografii czarno-białej i kolorowej „Cielistość ciała”  Magdy Rogowskiej-Otremby. Świetne akty.

Na otwarcie tańczyli Rafał Milcewicz ( Książę z baletu „Dziadek do orzechów”) i Lusia Fedorowska.

Od dwu lat współpracuję z Magdą przy tworzeniu multimedialnych widowisk promujących poezję i fotografię.

Zdj_cie0964[1]

Z okazji wernisażu poznałem dwoje młodych artystów: Mateusza Cwalińskiego, studenta Instytutu Muzyki UWM i Lucynę Kowalską. Oboje są świetni. I oboje mieszkają na olsztyńskim Zatorzu, najbardziej kulturotwórczej dzielnicy Olsztyna.

Mateusz, jak to mówią na Kurpiach i Śląsku, gra na cyji. Lucyna od dziecka związana jest z teatrzykami prowadzonymi przez Marię Jenny-Burniewicz. To Jenny skomponowała muzykę do mojego wiersza „Tyłeczek modelki Herzigowej”, którego wersję muzyczną w czwartek usłyszała publiczność BWA.

A Marek Gardzielewski złożył ręcznie i wydrukował w technice poligraficznej „Tyłeczek”. To debiut Pracowni Starych Technik Drukarskich WBP i trójjęzycznej serii wydawniczej „Trilinguis”. Bo „Tyłeczek” został wydrukowany w Olsztynie po polsku, czesku i chorwacku.

Rozdałem podczas wernisażu pięć egzemplarzy tej książeczki tym, którzy mieli przy sobie aktualne karty biblioteczne (promocja czytelnictwa.

ŚRODA. Jak połączyć mazurskość z portalami społecznościowymi? W Szkole Policealnej im. prof. Zbigniewa Religi w Olsztynie powstał spektakl „Kamienna dłoń”, nawiązujący do utworów Ernsta Wiecherta i baśni mazurskich Herberta Somplatzkiego.

Final KAMIENNEJ DLONI MBTwórcą przygotowywanego przez rok widowiska jest Aleksandra Salczyńska, nauczycielka-terapeutka ze Szkoły im. prof. Religi. Na scenie 34 wykonawców: uczniowie i absolwenci tej szkoły, uczestnicy Warsztatów Terapii Zajęciowej w Olsztynie, uczniowie Gimnazjum nr 12 im. Sybiraków w Olsztynie i przyjaciele. Grupa teatralna, którą utworzyli nazywa się „Alma Rey.

Widowisko przypomina w swojej formie grę komputerową. Ma uwrażliwiać widza na Innego, na cierpiącego człowieka.

Bohaterka „Kamiennej dłoni”, Pomponiara (cheerliderka), która lansuje się na „fejsie”, ma chorą na autyzm siostrę. Poniża ją. Pewnego dnia, gdy uderzy siostrę, jej ręka skamienieje.

Bohaterka błądzi po wirtualnym świecie, gdzie spotyka awatary ludzi, którzy też kogoś skrzywdzili, ale także istoty, które pomagają jej uwolnić się od winy. W tle słyszymy głos Brejvika i  muzykę łódzkiego zespołu Coma.

Młodzi aktorzy nie mają tremy, wcielają się w wiele ról. Jest taniec, elementy pantomimy, śpiew i poezja. Świetne kostiumy i maski. Inscenizacja działa na widzów bardzo emocjonalnie.

Całe przedsięwzięcie współfinansowała Unia Europejska w ramach Europejskiego Funduszu Europejskiego. „Kamienną dłoń”  dwukrotnie już wystawiono w sali CEiIK-u.

– Co dalej ze spektaklem? – pytam Olę Salczyńską – Czekamy na zaproszenia ze szkół…

PIĄTEK. Przedwojenne Wilno, miasto w którym są korzenie wielu olsztynian, było jednym z bohaterów wieczoru na zamku. Dr. hab. Przemysław Dąbrowski prof. UWM na Wydziale Prawa i Administracji został laureatem Nagrody Prezydenta Olsztyna im. Jerzego Bohdana Koziełło-Poklewskiego w dziedzinie historii.

Nagrodzono książkę profesora Dąbrowskiego „Rozpolitykowane miasto. Ustrój polityczny państwa w koncepcjach polskich ugrupowań działających w Wilnie w latach 1918-1939”.

Tadeusz Baryła z OBN, powiedział w laudacji, że książka opisuje wkład inteligencji wileńskiej w rozwój nowoczesnej polskiej myśli narodowej i państwowej.

Spytałem prof. Dąbrowskiego czym dla niego jest  nagroda im. Koziełło-Poklewskiego. „Po pierwsze: ogromnym wyróżnieniem, największym jakie do tej pory mnie spotkało, po drugie: jest potwierdzeniem tego, że warto w życiu realizować swoje pasje i nie rezygnować z nich, bo wcześniej czy później muszą być docenione”- odpowiedział prof. Dąbrowski.

Obaj jesteśmy z profesorem absolwentami tego samego liceum, III LO w Olsztynie.

 

Drugim bohaterem wieczoru był Tomasz Śrutkowski, redaktor i wydawca „Kalendarza Olsztyna”. To już 16 rocznik tego wydawnictwa. Jak zwykle bogatego w teksty, popularyzujące wiedzę o ludziach i ważnych miejscach naszego miasta.

W „Kalendarzu” jest także plon Ogólnopolskiego Konkursu Satyrycznego „Olsztyn 660 lat” i przypomnienie szopek noworocznych „Gazety Olsztyńskiej” i Radia Olsztyn. Warto zapoznać się z historią III LO w Olsztynie ( górą nasze liceum!). „Kalendarz” publikuje również portret rodzinny znanego rodu aktorskiego Burczyków.

Polecam również nieznane fotografie autorstwa Zofii Barankiewicz, w tym wieży spadochronowej w Parku Jakubowym. Miałem kiedyś przyjemność skakać z tej wieży .

 

30 Wrz 2013

Sztuka w obejściu

wersal

2 wersal

Wersal na Warmii? A jakże. Niedaleko Nowego Kawkowa. Obserwowałem tam, jak filcuje się owczą wełnę.

1Letycja Pietraszewska

Odwiedziłem też  pracownię ceramiczną Letycji Pietraszewskiej. I niezwykły dom w którym tworzy koronczarka Monika Paśnik-Petryczenko. Oglądałem w pracowni Cegielnia Art ikony artystów ze Starego i Nowego Kawkowa.

A na koniec byłem w Teatrze Węgajty. Na wystawie „4 żywioły” i spektaklu – proteście „Ogień, kryzys, dworzec centralny”.

Wegajty3 Wegajty

Przedstawienie ma dwa wątki. Jeden opiera się na wywiadach z bezdomnymi, których wypowiedzi nagrano na  dworcach.

 

Drugi odnosi się do własnej historii zespołu dotkniętego cięciami w kulturze.

Nie zdążyłem odwiedzić Lawendowego Pola.  Ale skosztowałem  kremu marchewkowego w galerii-kawiarni Nowe Kawkowo.

Było co wybierać i czego smakować od piątku do niedzieli na trasie przez Pupki, Godki, Kawkowo, Węgajty, Szałastry i Wołowno. W trakcie trzeciej edycji trzydniowego święta „Sztuka w obejściu”. Warmia tej jesieni jest wyjątkowo piękna. 

Trzy razy Chorwacja

Olsztyn od tego weekendu stoi sztuką chorwacką. Od  piątku w Galerii Rynek MOK prezentacja rysunków złocistym i srebrnym piórkiem o tematyce mitologicznej pt. „Notatki intymne”, których autorem jest Tomislav Buntak.

W Galerii Stary Ratusz WBP wystawa obrazów neoimpresjonistycznych „Trafione w sedno I”, które namalował Danko Friščić. Inne jego prace można oglądać w Galerii Amfilada MOK (Kamienica Naujacka, I piętro).

Tam również słoneczne, jak pocztówki z wakacji obrazy, których autorką jest Koraljka Kovač oraz abstrakcyjne impresje z Indii, które namalowała Lea Popinjač.

Davorin Kerekovic

Inicjatorem projektu „Teraz Chorwacja”  przybliżającego mieszkańcom Warmii i Mazur sztuką tego kraju z południa Europy jest  Davorin Kereković z Zagrzebia (na zdjęciu). Wstęp na wszystkie wystawy jest bezpłatny. Można je oglądać do 20 października.

28 Lip 2013

Sobota. Z Burym wybraliśmy się do Węgajt. Rozmawiamy po drodze o Jerzym Ludwińskim. W Muzeum Współczesnym we Wrocławiu otwarto właśnie wystawę poświęconą temu konceptualiście. Ludwińskiego poznałem w połowie lat 70. w Toruniu na którymś ze zjazdów konceptualistów, które organizował Bury.  

DSCN1092

Namawiałem więc Burego na wyprawę do Wrocławia pociągiem. Jedzie się 8 godzin, tyle ile w czasach naszej młodości. Ale w końcu nie zdecydowaliśmy się na jazdę do Wrocławia i ruszyliśmy do Węgajt. Zjawiliśmy się na zakończenie Festiwalu „Wioska Teatralna”.

DSCN1097

A tam pięknie jak zawsze. Piękna festiwalowa młodzież   i  niezłomni – Wacek i Mutka Sobaszkowie.

DSCN1098Trafiliśmy na czeski  spektakl „Kaukaskie arabeski” na podstawie zapisków z wypraw do Gruzji. Para aktorów z Pragi: Karolina Plachá i  David Zelinka.

Scenografia ograniczona do minimum: niski stół, miednica, ocynkowane wiadro. Krzesło. Woda. Kilim. Życie domowe w Gruzji, jakie toczy się współcześnie. W rozmowach przy stole bohaterowie powracają do czasów sprzed wojny gruzińsko-rosyjskiej, które jawią się jako sielanka.

Dla skrócenia perspektywy aktorzy poruszają się na…kolanach. David wchodzi na stół, kładzie się na blacie (Bury szeptem do mnie: Mógłbyś tak występować na swoich wieczorach autorskich…), wchodzi pod stół.

Kolejna zmiana perspektywy:  Karolina przewrócony stół nakrywa obrusem, wrażenie, że patrzymy na aktorów z góry.

DSCN1099

David wysoki, z siwiejącymi długimi włosami, Karolina młodsza. Myśląc o ich grze przypominam sobie to, co pisał o swojej rodzinie  tragicznie zmarły artysta Zdzisław Beksiński. Dziadek, mama i syn artysty miewali od czasu do czasu takie stany „zagapienia się”, nieobecności. Karolina i David szkicowali swą grą coś podobnego i dało to znakomity efekt.

W spektaklu kilkakrotnie pojawiły się reprodukcje obrazów gruzińskiego Nikifora – Niko Pirosmanaszwili.

 DSCN1112

Z Węgajt pojechaliśmy do Nowego Kawkowa obejrzeć pola lawendowe.

Niewiele rzeczy mnie porusza, ale okolice Nowego Kawkowa jak najbardziej. To Kaszuby i  Beskid Niski w jednym.

 DSCN1103

A pola lawendowe? Kojarzą się z celtami. Stoi tam dom przeniesiony z Beskidu Niskiego i świetnie pasuje do tego krajobrazu.

Na polu stoi ławeczka by sobie na niej pokontemplować wśród lawendy.

DSCN1105

Wróciliśmy stamtąd zaopatrzeni w syrop lawendowy.

Piątek.  Konceptualizm jest mi bliski więc z radością odnotowuję  wystawę konceptualną w Galerii Stary Ratusz Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej w Olsztynie. Wystawa obejmuje dwie ekspozycje. Pierwsza to  „Five o`clock in Olsztyn” Iwony Bolińskiej-Walendzik , druga „Panoramy Olsztyna” Bogdana Gruszczyńskiego.

DSCN1040 Iwona
Artystka fotografowała panoramy Olsztyna z okien mieszkań przyjaciół o godz.17. Do wspólnej prezentacji  zaprosiła Bogdana Gruszczyńskiego, członka Klubu Plastyka Amatora „Sąsiedzi”. Jego obraz „Widok z mojego okna”, wyróżniono na Wojewódzkim Konkursie w Mrągowie w 2012 r.

Autorka wystawiła również portrety przyjaciół biorących udział w „akcji”, której przygotowanie trwało rok . Można było również obejrzeć filiżanki,  w których częstowano ją popołudniową herbatą.

Na wystawę przybyło wielu artystów wśród nich Wiesiek Wachowski, znany konceptualista. Można by rzec konceptualista niezmordowany. Podobnie jak Bury, mój kolega z akademika UMK DS 9 na Bielanach w Toruniu.

DSCN1043

Syrop lawendowy z Nowego Kawkowa świetny jest do herbaty. 

04 Mar 2012

Niedziela. Dzwońce przylatują tylko wtedy, gdy na podwórku królują już duże ptaki. Jakby pewniej czuły się w ich towarzystwie. Docierają do karmnika dwuetapowo: siadają na gałęziach świerczka pod domem.  I stamtąd, każdy z nich kolejno, jak  mały spitfire czy inny hurricane,  wzbija się nad drzewko by elegancko wylądować na parapecie.  

Sobota. ”Mój tydzień z Marilyn” – film początkowo  zapowiada się jako zgrzebna biografia. Najważniejsze persony są podobne do oryginałów, ale jakby bardziej podpuchnięte … I nagle przepadamy, film pochłania nas: Kenneth Branagh staje się na naszych oczach Laurence Olivierem a Michelle Wlliams – Marilyn Monroe…  Ale najciekawsza jest postać pisarza Colina Clarka, asystenta Oliviera. Spotkanie z MM na planie filmu „Książę i aktoreczka” było najważniejszym wydarzeniem jego życia.

Clark nie wypadł sroce spod ogona. Kształcił się w Eton College (podobnie jak  np. Aldous Huxley, George Orwell czy twórca Bonda – Ian Fleming). Potem studiował na Oxfordzie. Gdzie odsłużył wojsko ten syn lorda? Oczywiście w Królewskich Siłach Lotniczych czyli RAF.  Jego ojciec Kenneth Clark był historykiem sztuki i pisarzem. Kierował muzeum uniwersyteckim w Oksfordzie i  był dyrektorem National Gallery w Londynie. Kenneth Clark występował w cyklu filmów dokumentalnych o sztuce, które realizował syn.

W rolę Colina Clarka w filmie ”Mój tydzień z Marilyn”  wcielił się Eddie Redmayne, niespełna 30.letni londyńczyk, również absolwent Eton i historii sztuki w słynnym Trinity College uniwersytetu Cambridge.

Trinity College to wylęgarnia noblistów (31 nagród Nobla w XX wieku, pięć Medali Fieldsa z matematyki), jest jednocześnie jedną z najbogatszych uczelni. Jak dowiedziałem się z Wiki ma np. 50 proc. udziałów w supermarketach Tesco.

”Mój tydzień z Marilyn”  jest więc reklamą brytyjskości i peanem na temat jakości kształcenia. Jedna  z najbardziej wzruszających scen filmu to wizyta MM w Eton, kiedy mali arystokraci otaczają aktorkę wianuszkiem, a ona jednego z nich obdarowuje pocałunkiem.

 Redmayne jako  Clark jest fascynujący. Niby brzydal, ale hipnotyzuje grą. Nic w tym przypadkowego. O Trinity już napisałem. Aktor ma za sobą wiele nagród za role teatralne. Na scenie debiutował rolą szekspirowską.

A moje Eton? Mieliśmy na Kasprowicza jeden tom leksykonu Meyersa, od G do J. Kiedy nie znałem liter studiowałem obrazki do haseł z Wielką Brytanią i Japonią. Na jednej fotografii byli chłopcy z Eton.

24 Sty 2012

Niedziela. Norweska księżniczka Ingrid Aleksandra obchodziła w sobotę ósme urodziny. Z tej okazji jej mama księżna Mette-Marit zadedykowała córeczce wiersz na Twitterze. Wybrała „Notatkę” Wisławy Szymborskiej. Przeciętny Norweg czyta ponad 10 książek rocznie. 30 proc. mieszkańców tego kraju deklaruje, że sięga po książkę codziennie.

„Notatka” pochodzi z tomiku „Chwila”, który ukazał się w 2002 roku  (w internecie krąży wcześniejszy wiersz poetki o tym samym tytule). „Chwila”, którą wybrała księżniczka zaczyna się tak: „Życie – jedyny sposób,/ żeby obrastać liśćmi,/ łapać oddech  na piasku, wzlatywać na skrzydłach;”.  

Poniedziałek. Dostałem z Biura Literackiego z Wrocławia przygotowany przez Jana Stolarczyka zbiór wywiadów prasowych Tadeusza Różewicza i publikowanych jego rozmów z przyjaciółmi. Prawie 500 stron druku. Ten dar wprowadził mnie w dobry nastrój. I zdjęcie Tadeusza Różewicza na okładce. Jest na nim taki mocny i jasny.

Książkę zacząłem czytać na wyrywki. Jest w niej wiele wątków. Lektury starczy na kilka miesięcy. W jednym z wywiadów na pytanie jak długo pisze się „taki krótki wierszyk o bieli” poeta odpowiada: „Czasem miesiącami, czasem latami”. Pamiętam jak pan Hieronim Skurpski  na podobne pytanie, tylko dotyczące malarstwa, jak długo maluje obraz, odpowiadał: jeden dzień, trzydzieści lat.

Środa. Starsze pokolenie mówi staranniej i w sposób bardziej obrazowy niż następujące po nim. Widać te różnicę szczególnie w wypadku osób, które zaczynały edukację szkolną przed II wojną światowa. Młodzi są zdolni do syntezy, ale z umiejętnością opowiadania – gorzej.  

Piątek. Kobiety więcej czytają. W autobusie z Warszawy do Olsztyna czytały tylko panie. Głównie podręczniki i notatki, ale też opasłe powieści.

Znajomy, który pracuje w Londynie opowiadał mi, że w londyńskim metrze nie widać już książek, tylko czytniki  kindle. Wcześniej można było zobaczyć co ludzie czytają, nazwisko autora i  tytuł na okładce. A teraz trudno się zorientować. Ale pewnego dnia znajomy ujrzał bardzo piękną, wysoką mulatkę czytającą tradycyjną książkę – „Alefa” Borgesa.

Piątek: Na Dworcu Centralnym w Warszawie nie ma już do jedzenia słodkich bułek, wietnamskich sajgonek i  tureckich kebabów. Tylko zafoliowane drogie  kanapki, jak w samolotach British Airlines. W boksach, gdzie kiedyś można było kupić książki, są teraz drogerie. Trochę jak na lotnisku Orly w Paryżu. Dopiero po wyjściu z podziemi dworca natknąłem się na jakiś ukryty w krzakach barowóz z bułeczkami. Najtaniej można zjeść w Pałacu Kultury. Tam też są bezpłatne toalety.

Do Olsztyna jadę autobusem. Nawet dwoma, bo jeden popsuł się po drodze. Ale nie ma co narzekać, bo to podróż tylko za 26 zł. Po przyjeździe na miejsce postanowiłem sobie obejrzeć Dworzec Główny w Olsztynie. W piątek ok. godz.22 nie ma na nim nikogo. W toaletach za to galeria – istny Luwr, wisi reprodukcja Mony Lisy. Skoro nie ma już pociągów, to po co nam dworce?

Sobota. Poszedłem na „Rzeź” Romana Polańskiego znając wcześniej sztukę Yasminy Rezy „Duch mordu”. Z tego powodu film nie zahipnotyzował mnie, cały czas widziałem ekran. Ale to wzorowa ekranizacja. Roman Polański dokonał niezbyt istotnych korekt w sztuce. M.in. zmienił lokalizację: z Francji na Amerykę, konkretnie Nowy York. Z Francuzów zrobił Amerykanów, którzy popijają zamiast 15- letniego rumu, 18 – letnią szkocką.

Sztuka i film dotyka tego samego problemu: hipokryzji. Jak zauważa psycholożka Ewa Woydyłło hipokryzja ma dwa wymiary: negatywny i pozytywny. Pod pierwszym ukrywa się nietolerancja. Drugi to poprawność polityczna, czyli jak się kiedyś mówiło – kindersztuba. Ale jak to widać w „Rzezi”, wystarczy znieczulacz w postaci szklaneczki whisky,  by hipokryzja przybrała tę pierwszą, negatywną postać, kiedy wszyscy nienawidzą wszystkich.

Chciałbym obejrzeć  film, który  według sztuki Rezy wyreżyserowałby Krzysztof Zanussi. Rzecz działaby się w Warszawie. Więckiewicz grałby jowialnego sprzedawcę sprzętu AGD, Magdalena Cielecka jego żonę pracującą w księgarni, Andrzej Chyra cynicznego prawnika, a Maja Ostaszewska jego żonę – brokerkę. Tylko co by popijali? Może 90 procentową śliwowicę łącką z nowosądecczyzny?

Po powrocie do Olsztyna, pierwsze, o czym mówią mi znajomi, to skandal z zabudową jeziora Podkówka. To jedno z tych miejsc, gdzie spędzaliśmy wakacje. W czasach mojego dzieciństwa to było spokojne, śródleśne jeziorko. Ci co nie mają żadnej więzi emocjonalnej z naszym miastem, nie rozumieją sporu o Podkówkę. Podobnie jak nie przeszkadza im gigantyczny hotel nad Żbikiem, kiedyś – jednym z najpiękniejszych jezior podolsztyńskich, teraz tylko zbiornikiem na wodę.

Mój znajomy uważa, że uwrażliwienie na przyrodę wiąże się z kulturą. Ale już dawno temu Stanisław Brzozowski napisał w „Płomieniach”: „Przeceniamy ogromnie ogólny poziom kultury  ludzi żyjących zewnętrznie w myśl pewnych cywilizowanych nałogów. Cywilizacja nie wchodzi w związki chemiczne z wielu istnieniami, które otacza”.

 

21 Paź 2011

Poniedziałek. Spotykam profesora X. na mieście. Ma słuchawki na uszach. Podchodzę. Ciekaw jestem czego słucha. Tłumaczy: – Izoluję się od tych bluzgów, które latają w powietrzu…

Środa. W autobusie spotykam znajomego pilota. Rozmawiamy o rekordach lotniczych. Zeszło nam na jednego z mistrzów, Jerzego Wojnara. Zmarł 6 lat temu. Wyszedł z domu. Nie doszedł do samochodu. Źle się poczuł, przysiadł na kamieniu żeby odpocząć i już nie wstał. W Warszawie od 15 września ma swoje rondo. Lwowianin. Pilot szybowcowy i doświadczalny. Trzykrotny rekordzista świata w szybownictwie. Dwukrotny mistrz świata w saneczkarstwie, w jedynkach.

W 1958 roku kiedy Wojnar został mistrzem świata w saneczkarstwie startował też w mistrzostwach świata w szybownictwie, na których zajął 6 miejsce. Zdążył jeszcze wykonać pierwszy lot doświadczalny na dwusilnikowej orce Edwarda Margańskiego. Jedziemy w tym autobusie, a kolega opowiada, jak Wojnar kręcił  wilgą beczki nad lotniskiem w Dajtkach. A ja myślę o wspomnieniach, których nie napisał Wojnar i o filmach, które o nim nie powstały.

Czwartek. Wojciech  Kuczok w Kortowie. Włodek Kowalewski pyta gościa o poezję. Obaj zaczynali jako poeci.  Śląski pisarz tłumaczy, że przestał pisać wiersze z nadzieją, że nie rozstanie się z poezją. –  Wiersze  „zutylizowałem” w prozie – mówi Kuczok. Pisarz, gdyby mógł, to w Tatrach spędzałby życie. Przez rok był na stypendium w Berlinie i tam pisał swoją najnowszą książkę „Spiski”. O Tatrach.

Po spotkaniu do Kuczoka podchodzi tłum młodych ludzi. Długa kolejka oczekujących na autograf. W większości kobiety. Po spotkaniu  rozmawiam z pisarzem (wywiad ukazał się w piątek w „Gazecie Olsztyńskiej”). Najwięcej o tatrzańskich  jaskiniach, do których pisarz zjeżdża w wolnych chwilach.

Sobota. Rysunki  Zbyszka Urbalewicza w Starym Ratuszu i obrazy Renaty Zimnickiej-Prabuckiej w galerii Rynek. Zbyszek ma niesłychaną umiejętność szybkiego pisania kaligraficznego. Widziałem go w akcji. To robi wrażenie. Pani Renata inspiruje się malarstwem różnych artystów, w tym Andrzeja Wróblewskiego, którego obrazy bardzo mnie poruszają. Wróblewski  też lubił Tatry. Miłość do nich przepłacił życiem.

Oboje – Zbyszek i pani Renata są stąd. On z Olsztyna, ona z Cerkiewnika.

Wieczorem w Tajemnicy Poliszynela Bernadetta Darska promuje swoją najnowszą książkę „Śledztwo i płeć. O bohaterkach powieści kryminalnych”. Dwa tomy, pierwszy blisko 400 stron, drugi prawie 300. Bernadeta jest tytanem pracy. To jej trzecia książka w ostatnich trzech latach.

Na sali w większości kobiety.

Wtorek. Do Ełku po raz pierwszy po wojnie przyjechał Siegfried Lenz. Mazurski Marquez. W ubiegłym roku Krzysztof A. Worobiec pokazywał mi w swoim prywatnym muzeum w Kadzidłowie tajemniczy obraz: kompozycję przedstawiającą bukiet kwiatów zrobionych z rybich łusek, naszytych na czarny aksamit. Worobiec kupił ją w Desie w Zielonej Górze. Sukienkę z haftem z rybich łusek nosi Sonia Turk – jedna z bohaterek powieści Lenza „Muzeum ziemi ojczystej”. Wyroby z rybich łusek to sztuka mazurska w najczystszej postaci.

Środa. Festiwal teatralny Demoludy w Jaraczu. Po spektaklu „Zaginionej Czechosłowacji” spotkanie z autorką sztuki Małgorzatą Sikorską-Miszczuk i reżyserką przedstawienia Marią Spiss. Bohaterką dramatu jest Marta Kubisowa, pieśniarka z Czechosłowacji. Rzecz jest o tym jak zachowywać się godnie w trudnych czasach. I o tym, że Kubisowa nie chce być bohaterką Praskiej Wiosny 68, choć nią jest. Sztuka jest skomplikowana, nie jest linearna.

Ale jak żyć godnie w dzisiejszych czasach? – Na przykład nie rozstawać się z sympatią esemesem –  tłumaczy autorka „Zaginionej Czechosłowacji”.

Czwartek. Ciekaw jestem czy królowa Elżbieta dużo esemesuje? Telewizje całego świata pokazują jak Hillary Clinton dostaje esemesa z wiadomością, że Kaddafi nie żyje. Ktoś podaje jej komórkę, potem pani sekretarz stanu czyta  wiadomość i wydaje z siebie okrzyk  jak nastolatka: Wow…

To Wow powtarza prowadzący wiadomości w CNN. Prowadzący wygląda jak senator- w naszej telewizji takich nie ma. Jego głowa, jakby napisał Józef Czechowicz: „siwieje a świeci jak świecznik”.

Internetowy miejski  słownik slangu  i mowy potocznej podaje cztery znaczenia Wow : od pozytywnego zdziwienia do wyrazu podziwu.

Pamiętam czasy kiedy wyjazdy do Libii był czymś niezwykle pożądanym. By zarobić dolary jeździli do tego kraju inżynierowie i lekarze. W „Przypadku” Krzysztofa Kieślowskiego, wielkim filmie o tym jak można zmarnować energię życia, jest taka scena. Dziekan  z Akademii Medycznej (w tej roli Zygmunt Hübner) proponuje Witkowi Długoszowi, swojemu asystentowi (Bogusław Linda) by zastąpił go w Libii na konferencji naukowej. Dziekan nie chce starać się o paszport, bo jego syna, działacza opozycji, niedawno aresztowano. Witek godzi się zastąpić dziekana na konferencji. I potem jego samolot, jak napisał Kieślowski „rozbłysnął nagle wielkim, nienaturalnym blaskiem”. To trzeci wariant losu bohatera. Ginie w katastrofie. W drodze do Libii.

 

Blog Marka Barańskiego

Powered by WordPress
Designed by Edytor Sp z o.o.