14 Cze 2010

W sobotę słychać było w Praniu  donośny, dźwięczny głos Gałczyńskiego. Z taśmy. Głos jak dzwon. Aż ciarki przeszły mnie po plecach. Pewnie głos poety dotarł do żeglarzy na jeziorze Nidzkim. Zapachniało wakacjami.

Wojciech Kass, gospodarz Muzeum Gałczyńskiego, na scenie  w Praniu

Byłem w Praniu na wernisażu wystawy „Poeci z krainy Nord”. Jej pomysłodawcą  jest gospodarz Muzeum Gałczyńskiego Wojciech Kass. Podoba mi się jego pomysł by zgromadzić autorów różnych pokoleń, związanych miejscem urodzenia z Północą. Po obu stronach prowadzącej do leśniczówki Pranie alei świerkowej, na 25 planszach, wyeksponowano fotograficzne portrety poetów z Warmii, Mazur i Suwalszczyzny, i po jednym wierszu każdego z nich. Aleja świerkowa w Praniu nosi nazwę Alei Nieznanego Poety. Bo tak naprawdę kto zna poetów z „krainy Nord”? Teraz każdy przy okazji odwiedzin u Gałczyńskiego może się z nimi zaznajomić.

Wystawie towarzyszy katalog w postaci pocztówek z portretami i wierszami. Wydawcą katalogu jest Stowarzyszenie Leśniczówka Pranie.. Polska poezja współczesna jest bardzo zróżnicowana. Na wystawie reprezentowane są jej różne nurty: od Leszka Aleksandra Moczulskiego do Kazimierza Brakonieckiego. Czytelnik może sobie spacerować aleją i czytać bez pośpiechu, po kolei, według alfabetu, albo szukając motywów znajomych, wybierać sobie jakiś do kontemplacji, a do innych wrócić po wizycie w leśniczówce. Pełna dowolność.

Autorką czarno-białych zdjęć jest Małgorzata Lebda z Krakowa, również poetka. Bohaterowie fotografii zobaczyli efekt jej pracy dopiero w sobotę. Ocenili pozytywnie. Prof. Zbigniew Chojnowski z UWM i Zbigniew Fałtynowicz z Suwałk omówili krótko twórczość autorów „z krainy Nord”, a potem gospodarz zaprosił publiczność na prańską scenę. Poeci czytali swoje wiersze.  Utwory nieobecnych w Praniu autorów interpretował Łukasz Borkowski, tegoroczny  maturzysta, związany z Praniem od dziecka. Po zakończeniu wszystkich wystąpień publiczność usłyszała archiwalne nagranie z głosem Gałczyńskiego. Oczyszczone z szumów zabrzmiało donośnie i współcześnie. Wcale nie anachronicznie.

Cieszę się, że mogłem poznać osobiście najmłodszych autorów , których znałem tylko z wierszy, które publikowaliśmy na „Stronie z wierszem” „Gazety Olsztyńskiej” –  między innymi Patryka Dziczka z Ornety. Patryk prowadzi w dworku Sierakowskich w Sopocie kawiarnię artystyczną „Młody Byron”. Poznałem też autorów z Suwałk i Augustowa. Z Giżycka przyjechał tryskający energią jak zawsze Wojciech Marek Darski.

Zebrani umówili się już do Prania na 10 lipca – o godz.18.00 w Muzeum Gałczyńskiego wyjątkowa gratka dla miłośników poezji,  wieczór autorski Adama Zagajewskiego.

Wystawa będzie otwarta całe lato. Zachęcam do wizyty w Praniu.

02 Cze 2010

Odkąd pamiętam Wojciech  Suświłło sprzedawał książki. Brałem z półki tom, który wypatrzyłem, a on mi go pakował w szary papier. Płaciłem, mówiłem do widzenia i wychodziłem. Przez 40 lat niewiele zamieniliśmy słów.

Gerard pisze do Zinaidy. Otkrytkę ofrankowano na trzy kopiejki gdzieś w imperium. Do Wilna dotarła po jednym dniu, 10 czerwca 1909 roku. Kupiłem pocztówkę z amatorską fotografią sprzed stu lat w antykwariacie „Antokol”.

Wojciech Suświłło przyjechał do Olsztyna z Wilna, w którym urodził się w 1942 roku. Był absolwentem I LO w Olsztynie i polonistki na KUL. Napisał pracę magisterską pod tytułem „Scena polska – pierwsze polskie czasopismo teatrologiczne (próba monografii)” u prof. Ireny Sławińskiej. W czasie studiów działał w akademickim teatrze KUL. Skończył też Studium Kultury Teatralnej, gdzie wykładali między innymi Konstanty Puzyna i Edward Csato.

Po powrocie do Olsztyna współpracował ze studenckim teatrem „Kandelabr” w Kortowie. Z tamtych czasów zachowało się zdjęcie ze sztuki „Fraszkobranie”. Wojciech  Suświłło stoi na jednej nodze, w meloniku na głowie. Jakże różna postać od tej, którą znałem odwiedzając  jego antykwariat przy ul.22 lipca (obecnie  11 listopada). Zwykle siedział przy stole z książką, zatopiony w swoim świecie.

Jeden z bliskich znajomych antykwariusza powiedział, że Wojciech Suświłło czuł się depozytariuszem tych wartości, które jego rodzina przywiozła z Wilna: tradycji romantycznej kultury polskiej. Ewie Mazgal, autorce artykułu „Z Antokola” do Antokola” w „Kalendarzu Olsztyńskim” na 2007 rok, Wojciech Suświłło zwierzył się, że myślał o reżyserii teatralnej. W 1973 roku  wyreżyserował w„Kandelabrze” sztukę Krystyny Miłobęckiej „Serdeczny stary człowiek” .

Okładkę do „Mutacji” zaprojektowała Bożena Jankowska, uczennica prof. Henryka Tomaszewskiego, autorka wielu plakatów nagradzanych w kraju i na świecie.

Pisał wiersze. W antologii młodych poetów olsztyńskich „Mutacje”, która ukazała się w 1976 roku nakładem  wydawnictwa „Pojezierze” i pod redakcją Swietłany Kruk, znajduje się siedem jego utworów. Odwołuje się w nich do tradycji śródziemnomorskiej, tęskni do tamtego pejzażu, jak w wierszu „Italia”: ”Italio, nieraz tak pragnąłem/ gościńców pył kopytkiem zbierać oślim!”.

Jeden z przyjaciół antykwariusza powiedział mi , że Wojciech Suświłło pięknie śpiewał. Ale jego wspaniały baryton mogli  poznać tylko najbliżsi lub zaprzyjaźnieni z nim.

Przez całe lata, kiedy wracałem z redakcji  przez Stare Miasto, nie było dnia, bym nie spojrzał na witrynę antykwariatu Suświłły. Kończyłem mój spacer przed witryną drugiego olsztyńskiego antykwariatu , na ulicy Grunwaldzkiej.

W latach 80. wypatrzyłem u Suświłły album-katalog amerykańskiej fotografki Diane Arbus,  z pierwszej   jej  wystawy w  Muzeum Sztuki Nowoczesnej (MoMA) w Nowym Jorku, w 1972 roku  .

Album fotografii Diany Arbus z 1972 roku

Chyba w tym samym czasie kupiłem wydany w 1958 roku „Pamiętnik czasów moich” Juliana Ursyna Niemcewicza. Często wracam do tych tytułów i reklamuję je wśród znajomych. Lubię też książkę „Uzdrowiska polskie” z 1932 roku.

Reklamy pensjonatów w Zaleszczykach. U pań Starzyńskiej i Pisarskiej kuchnia wykwintna, na zamówienie dietetyczna. Z „Uzdrowiska polskie”, 1932 rok.

Zaglądam do niej by poczytać  o Truskawcu, Druskiennikach czy Zaleszczykach. U Suświłły odkryłem również przedwojenną pocztówkę z Zaleszczyk, z widokiem na most na Dniestrze, przez który Polacy ewakuowali się do Rumunii, we wrześniu 1939 roku.

Widok Zaleszczyk z mostem na Dniestrze. Lata 30. XX wieku.

By zrobić miejsce na nowe tomy, sprzedawałem stare. Przynosiłem książkę, która mogła zainteresować antykwariusza. On oglądał ją długo. Gdy zdecydował się kupić, prosił o dowód osobisty. Kiedy pierwszy raz to zrobił, jedyne co powiedział, to była uwaga: — Sądziłem, ze pan jest starszy… To było po moim artykule o ulicy Cesarskiej w Olsztynie i o białym tramwaju, który po niej jeździł.

6-7 listopada 1986 roku Wojciech Suświłło zorganizował pierwszą, i jak dotąd jedyną w Olsztynie, aukcję antykwaryczną. Do nieistniejącego już Domu  Środowisk Twórczych zjechało się wielu miłośników starych książek z całej Polski. Tam zobaczyłem pierwsze wydanie pamiętników Niemcewicza i pism hetmana Stanisława Żółkiewskiego. Manifesty ekscentrycznego rzeźbiarza Stanisława Szukalskiego. Aukcja była wielkim wydarzeniem kulturalnym, wiele cennych książek, które na niej wystawiono zakupiła Wojewódzka Biblioteka Publiczna w Olsztynie.

Do antykwariatu, który prowadził Wojciech Suświłło, a później stał się jego właścicielem, trafiały nie tylko książki, ale i dzieła sztuki, ryciny i obrazy. Najczęściej związane z przedwojennym Wilnem. Nazwę antykwariatu  —„Antokol”  Suświłło wziął od dzielnicy  rodzinnego miasta. Ubolewałem, że w październiku 2007 roku zrezygnował z jego prowadzenia. W tym samym czasie w Gliwicach zamknięto kawiarnię „Przyszepty lwowskie”. Wojciech  Suświłło zmarł w środę 25 maja.

Blog Marka Barańskiego

Powered by WordPress
Designed by Edytor Sp z o.o.