06 Lut 2012

 

Poniedziałek. Sikorki tupią z zimna na moim parapecie w kolejce po ziarno, a znajomi chodzą zakatarzeni. I łykają witaminy. A ja przeczytałem w nieocenionym „Forum”, że witaminy wylansowali naziści. Miały wzmacniać narodowy organizm i zapewniać mu odpowiednią kondycję potrzebną do wygrania wojny. Jeszcze w 1944 roku Wehrmacht zamówił  200 ton witaminy C, z tego 65 ton w Szwajcarii. Żołnierzy frontowych zaopatrywano w witaminizowane cukierki V-dropsy. I co ? I nic.

Eksperci uważają, ze przyjmowanie  witaminy C jest dla zdrowia neutralne. Tu nie chodzi więc o zdrowie, tylko o pieniądze: za kilogram kwasu askrobinowego można otrzymać  15 euro, kilo witaminy można sprzedać za 800 euro. Kapusta  kiszona jest zdecydowanie tańsza .

Wtorek. Kiedyś filharmonia olsztyńska więcej grała. Jeszcze w 1990 roku koncerty odbywały się wieczorem w piątek i powtarzano je w sobotę, a rano tego dnia orkiestra dawała specjalne dwa koncerty dla dzieci i młodzieży. Teraz by posłuchać muzyki poważnej na żywo muszę wziąć wolne, albo wcześniej wyjść z pracy. Teatr lepiej rozumie potrzeby pracujących w piątek wieczorem i urządza premiery zawsze w sobotę.

Środa. Zmarła Wisława Szymborska. Późno w nocy w telewizji świetny film o poetce „Chwilami życie bywa znośne” autorstwa Katarzyny Kolendy-Zaleskiej. Ładny moment w tym dokumencie: Woody Allen pochyla się nad zabawną wycinanką, która podarowała mu Szymborska. Jest poruszony.  

Czwartek. Książka Lawrence’a Lessiga, profesora prawa na Uniwersytecie Stanforda w Kalifornii „Wolna kultura” wyszła po polsku siedem lat temu, ale wątpię by młodzież demonstrująca przeciw ACTA znała ją, podobnie jak politycy, którzy zgodzili się na podpisanie tego traktatu. We wstępie do polskiego wydania prof. Lessig pisze: „Internet obiecywał nam wolność, tymczasem jest budowany tak, by umożliwić coraz większą kontrolę.”

Profesor pisze o Motion Picture Association of America (MPAA). W skład zarządu tej organizacji wchodzą szefowie siedmiu największych  wytwórni i dystrybutorów filmów i programów telewizyjnych w Stanach Zjednoczonych: Walt Disney, Sony Pictures Entertainment, MGM, Paramount Pictures, Twentieth Century Fox, Universal Studios oraz Warner Brothers. Organizacja ta chce przedefiniować „własność twórczą”, by jej właściciele otrzymali taką samą ochronę jak właściciele każdej innej własności w Ameryce. Profesor wykazuje, że zwiększenie ochrony praw autorskich zgodnie z tą doktryną spowoduje daleko idące konsekwencje dla wolnej kultury.

MPAA działa wspólnie ze zrzeszeniem amerykańskich wydawców muzyki RIAA i stowarzyszeniem producentów gier komputerowych. Te i inne stowarzyszenia amerykańskie utworzyły organizację International Intellectual Property Alliance (IIPA). ACTA  to  tylko jedno z  przedsięwzięć IIPA.

Piątek.  Z ”Forum” dowiaduję się, że produkcja flakonika luksusowych perfum, na który w sklepie trzeba wydać ze 100 euro  –  kosztuje 1 euro, koncentrat zapachowy – to 1-1,50 euro, flakonik i opakowania  – 3 euro, marża marki 15 euro, reklama  i marketing to już 25 euro, dystrybucja aż 35 euro, a VAT 19,60 euro.

Koksowniki tej zimy. Grzeją się przy nich bezdomni, studentki popalają papieroski. Przy koksownikach dyskutuje się o pogodzie i polityce. Jakiś duch niepokory  wisi nad koksownikami.

Sobota. Internauci, którzy demonstrują w sprawie ACTA przypominają mi robotników, którzy protestowali w poprzednim systemie przeciwko podwyżkom cen mięsa. Spotkania w salach wykładowych są jak wiece w hali fabrycznej.

Niedziela. W niedzielę „Gładka skóra” Truffauta z 1964 roku. W głównej roli aktorka może niezbyt piękna, ale o twarzy przykuwającej uwagę. Już po obejrzeniu filmu sprawdzam, że to Françoise Dorléac, starsza siostra Catherine Deneuve. Obie zdążyły jeszcze wystąpić w „Panienkach z Rocheford” w 1967 roku. Wkrótce potem Françoise zginęła w wypadku samochodowym. Miała 25 lat.

„Gładka skóra” toczy się niespiesznie i ogląda się ją, jak pracę antropologa, tyle w tym filmie szczegółów i informacji o życiu bohaterów. Dziś takiego kina już nie ma. Można zobaczyć jakie gazety czytają ówcześni paryżanie i co mają na talerzu. To świat  połowy XX wieku, który minął.

Poniedziałek. W nocy zmarł we śnie pan Władysław Ogrodziński. Miał 94 lata. Na początku roku dostałem w prezencie jego ostatnią książkę, zbiór felietonów „Romans z radiem”. To swego rodzaju kronika regionu od końca lat 60. do końca 80. XX wieku.  Znalazłem tam apel, z 1974 roku, by ukazać szacunek naszym warmińsko-mazurskim drogom. Nadal aktualny.

W sklepie wieczorem zobaczyłem dziewczynę przypominającą  Françoise Dorléac.

Blog Marka Barańskiego

Powered by WordPress
Designed by Edytor Sp z o.o.