18 Kwi 2012

Sobota. Nad Krzywym. Jestem na weselu Marka i Karoliny. Marek to syn Giny i Waldka, moich sąsiadów z Narutowicza. Pamiętam kiedy się urodził. Pamiętam jego obie babcie. Moi dawni sąsiedzi wyprowadzili się już z miasta i mają dom w jednej z pobliskich miejscowości. Młodzi brali ślub w kościele w Bartągu przed zabytkowym królewieckim ołtarzem.   Kiedy jechaliśmy do Bartąga  widziałem bloki podchodzące pod tą zabytkową XIV – wieczną wieś. Ten widok mnie poraził. Te całe mówienie o kulturalnym dziedzictwie jest pustym hasłem skoro tak bezceremonialnie traktuje się na Warmii i Mazurach krajobraz, nie widząc w nim żadnej wartości. Przecież na Gubałówce nikt nie buduje bloków. Należę do ostatniego pokolenia, które pamięta urodę warmińskiej wsi. Jeszcze parę lat i banalne bloki spod sztancy wchłoną Bartąg.

Ale wesele było bardzo pokrzepiającym wydarzeniem. Zobaczyłem na nim dorodnych, pięknych, miłych ludzi. Jedliśmy swojskie jedzenie. I wcale nie rozmawialiśmy o polityce.

Piątek. Malbork. Na odnowionym dworcu odkrycie: herb Olsztyna. Obok herbu Grudziądza.

Idę na zamek, jak zwykle robi dobre wrażenie. Zawsze wyobrażam sobie jak musiał olśniewać gości i wrogów Zakonu. I myślę też o tym, że po II wojnie został podniesiony z ruin i nie zrobiły tego krasnoludki, tylko mieszkańcy Malborka.

 

Niestety jakby teraz do zamku stracili serce, można go zwiedzać tylko do godz.15. Wszedłem na dziedziniec po godz.14, ale zdążyłem jeszcze w tempie ekspresowym zobaczyć wystawę różnych skarbów z bursztynu, w tym będących własnością króla Stanisława Augusta Poniatowskiego oraz szkatułki wykonane w warsztatach królewieckich. Ciągle więc ten wątek królewiecki.

Sobota. Kaliningrad, czyli dawny Królewiec. Oglądam z zewnątrz odnowiona katedrę , której zrujnowane wnętrze widziałem w 1991 roku.

Chodzę śladami, którymi podążał mój bohater, Sylwester Podgórski, więzień Hohenbruch , o którym opowiadam uczniom rosyjskiej szkoły i miejscowym Polakom w Czerniachowsku.

Sobota. ”Skowyt” w reż. Rob Epsteina o poecie Allenie Ginsbergu i jego poemacie „Skowyt”. Film w konwencji paradokumentu z elementami animacji. Świetna robota. Razem ze mną trzy osoby na sali.

Poniedziałek. ”Przetrwanie” Joe Carnahana. Film mroczny i agnostyczny. Lubię  Liama Neesona. Tu w roli nieustraszonego myśliwego. Na sali kilkanaście osób.

Poniedziałek.”Stawka większa niż śmierć”. Malbork udaje Królewiec. Nowy Kloss bez wdzięku. Plastik.  Aktorstwo jak z gry komputerowej. Sala w części zapełniona.

Piątek. Sprawił mi frajdę Włodek Kowalewski. Dostałem od niego antologię opowiadań, którą W.A.B. wydało na swoje dwudziestolecie pod tytułem „Autor przychodzi wieczorem”. W tomie jest jego opowiadanie „Śmiechowicz”. Bohater, ów pan Śmiechowicz pracuje jako spiker przed wojną w toruńskim radio. Mam duży sentyment do radia i Torunia. W tym mieście mieszkali przed wojną moi dziadkowie. Dziadek zbudował pierwsze radio w Toruniu. Mieszkali spokojnie przy ulicy Matejki aż do czasu kiedy we wrześniu 1939 roku przyszli panowie w żelaznych kapeluszach i ich wypędzili. Dziadkowie już nigdy nie wrócili do Toruniu. Mnie on tak nie obrzydł jak im i przyjechałem do miasta Kopernika na studia. Lubię czasem tam wracać i popatrzyć na Stare Miasto z drugiej strony Wisły. I lubię Bydgoskie Przedmieście, po którym przemieszcza się bohater – Najpiękniejszą Ulicę Świata.

Niedziela. 15 kwietnia mija sto lat od katastrofy Titanica. Orkiestra, która grała do końca jest teraz oskarżana o to, że przez nią ocalało mniej ludzi. Nie mobilizowała pasażerów do opuszczenia statku , tylko uspokajała  rzewnymi tonami. Choć od katastrofy minęło tyle lat to wciąż mnożą się kolejne teorie spiskowe. „Die Zeit” podał kilka z nich. Statek nie wpadł na gorę lodową tylko doszło do pożaru i wybuchów  w składzie węgla przy kotłowni. Katastrofa była oszustwem ubezpieczeniowym. Zatonął nie nowiutki Titanic tylko jego zdezelowany bliźniak Olympic „odpicowany” byle jak do rejsu. W pobliżu miejsca katastrofy stał na kotwicy tajemniczy zaciemniony statek, który nie brał udziału w akcji ratowniczej. Miał to być norweski żglowiec, który wyruszył na nielegalny połów fok i nie chciał, żeby go wykryto.

Od katastrofy Titanica minęło sto lat, czyli cały wiek. Koniec wieku pod znakiem Titanica?

Blog Marka Barańskiego

Powered by WordPress
Designed by Edytor Sp z o.o.