11 Sie 2012

12 SIERPNIA MINIE 110 ROCZNICA URODZIN ANTONIEGO KOCJANA, KONSTRUKTORA ORLIKA, SZYBOWCA, KTÓRY NIE POLECIAŁ NA OLIMPIADĘ. 

Nie ma szybowców na olimpiadzie. Szkoda. Mielibyśmy dodatkowe medale.  Skoro są konie i żagle, powinny być i szybowce. Olimpiada olimpiadą, a właśnie trwają szybowcowe mistrzostwa świata. Polacy szybują w burzy i deszczu nad Teksasem i nie ujmując niczego ciężarowcom czy kulomiotom, to są naprawdę dramatyczne zmagania. W dwóch klasach nasi są w czołówce. W klasie 18-metrowej liderem jest Zbigniew Nieradka, a w klasie 15 metrowej Sebastian Kawa zajmuje drugie miejsce.

Szybownictwo jest sportem elitarnym i nie przedziera się do wyobraźni masowej jak piłka nożna. Prawdziwe elity zawsze są w cieniu i unikają świateł reflektorów. Politycy nie interesuje się szybownictwem. Może to dobrze. Mamy znakomite szybowce, wybitnych konstruktorów lotniczych i pilotów, którzy należą do elity światowej. O tym wszystkim wiedzą tylko specjaliści.

Tak jest nieprzerwanie  od lat 30. XX wieku.

Szybownictwo to nie tylko człowiek, to najnowsza technologia. Moim zdaniem to bardzo ciekawe zagadnienie, że nie kultywujemy tego, co mamy najlepsze. Dlaczego tak jest, to chyba tylko mógłby wyjaśnić prof. Janusz Czapiński, który zajmuje się psychologią społeczną.

Szybownictwo byłoby dyscypliną olimpijską gdyby nie II wojna światowa. Odbył się nawet konkurs na szybowiec, na którym mieli wystartować zawodnicy na olimpiadzie w 1940 roku w Helsinkach. Polska zgłosiła Orlika konstrukcji  inżyniera Antoniego Kocjana. Choć Orlik miał lepsze osiągi i własności pilotażowe przegrał w lutym 1939 roku z szybowcem niemieckim – jak podaje Andrzej Glass – w wyniku przewagi głosów sędziów niemieckich i włoskich.

Jeden z egzemplarzy Orlika Polska wystawiła na Światowej Wystawie w Nowym Jorku w 1939 roku. W 1942 roku szybowiec został zarekwirowany przez Amerykanów do treningu pilotów wojskowych. W 1946 roku odkupił Orlika  Paul McCready. W 1948 i 1949 zdobył na nim mistrzostwo Stanów Zjednoczonych.

Paul McCready w grudniu 1948 ustanowił na Orliku międzynarodowy rekord wysokości absolutnej –  9600 metrów. W czasie tego lotu szybowiec eskortowany był przez samolot myśliwski P-38 Lighting.  

Orlik służył amerykańskim pilotom – można powiedzieć na chwałę polskiego pomysłu i przemysłu –  jeszcze do 1967 roku, czyli 28 lat po zbudowaniu.

Paul McCready to zresztą nie byle kto. Doktoryzował się po wojnie z aeronautyki. Wygrał w 1977  roku nagrodę Kremera ( 50 tys. funtów) za stworzenie mięśniolotu, czyli samolotu napędzanego siłą ludzkich mięśni. Skonstruował pierwszy samolot napedzany energią słoneczną. Współpracował z General Motors w stworzeniu samochodu napędzanego energią słoneczną oraz samochodu na napęd elektryczny

Gdyby nie wojna może Kocjan byłby Paulem McCreadym?

12 sierpnia minie 110 rocznica urodzin Antoniego Kocjana. Prócz Orlika i kilku innych znakomitych szybowców skonstruował on w 1935 roku nowatorski motoszybowiec Bąk. Swoimi osiągami Bąk był zbliżony do konstrukcji z lat 60. Znaleźli się już w Polsce pasjonaci, którzy chcą zrekonstruować ten motoszybowiec. 

Podczas pierwszej wielkiej łapanki w Warszawie, 19 września 1940 roku,  Antoni Kocjan trafił do Auschwitz (numer obozowy 4267).  Dzięki przyjaciołom udało się go stamtąd uwolnić. Okoliczności jego uwolnienia z obozu to historia na całe opowiadanie.

Kocjan  rozpracował tajemnicę  V-1 i  V-2. Przypadkowo aresztowany 1 czerwca 1944 roku został rozstrzelany przez Niemców  w ostatniej grupie więźniów Pawiaka 13 sierpnia 1944 roku.

Życiorys  konstruktora Orlika nadaje się na film. Ale my chyba wolimy w kinie fiction niż non-fiction. 

Blog Marka Barańskiego

Powered by WordPress
Designed by Edytor Sp z o.o.