31 Paź 2013

 

K.Rorot

W te dni wspominamy tych, którzy odeszli . Wspominam przyjaciela, którego znałem od podstawówki. Gdy poszedłem do pierwszej klasy, do nowobudowanej, wtedy jeszcze nieotynkowanej szkoły, a była to „piątka” na Zatorzu, poznałem Krzysia Rorota. Tę znajomość utrzymaliśmy do końca jego życia.

Urodził się 15 marca 1951 w Olsztynie. Tak się złożyło, że nosił imię bohatera jednej z moich ulubionych książek, „Kubusia Puchatka” Milnego. Krzyś, mój szkolny kolega przypominał mi trochę Krzysia z „Kubusia Puchatka”. Zawsze mogłem na niego liczyć.

Do tej pory wzruszają mnie dwa wspomnienia. Dostałem od babci samochód strażacki. Był miniaturą prawdziwego. Z malutką drabiną, która wysuwała się, gdy kręciło się miniaturową korbką. Gdy się popsuła, Krzyś mi ją naprawił. Któregoś razu cała klasa wybrała się na wycieczkę do Grunwaldu. Przeziębiłem się i nie mogłem pojechać. Koleżanki i koledzy wrócili ze znaczkami przedstawiającymi rycerzy. Musiałem mieć nietęgą minę z powodu braku znaczka, bo Krzyś mi powiedział: – Nie przejmuj się. Zrobię ci jeszcze lepszy… I zrobił.

Z Krzysiem uczyliśmy się w III LO na Zatorzu. Potem Krzyś wstąpił do Akademii Medycznej w Gdańsku. Poszedł w  ślady swego taty i stał się znanym w naszej dzielnicy dentystą, doktorem Krzysztofem. W ostatnich latach zachorował. Zmarł 5 sierpnia 2013 r. w Olsztynie.

Gdy chowaliśmy urnę z  prochami Krzysia padał deszcz.

Blog Marka Barańskiego

Powered by WordPress
Designed by Edytor Sp z o.o.