18 Gru 2013

Gombrowicz

1.„Operetka” Witolda Gombrowicza w reżyserii Andrzeja Majczaka. Pierwsza premiera na kameralnej scenie po remoncie Teatru Stefana Jaracza w Olsztynie.

Reżyser oparł spektakl na ciekawym pomyśle, Gombrowicz jest przewodnikiem po swoim dziele (w tej roli Dariusz Poleszak). W spektaklu najwięcej do powiedzenia ma Hufnagiel, niby koniarz, niby hrabia, później terrorysta. Maciej Mydlak nadaje tej postaci wdzięk.

Scenografia Urszuli Czernickiej skromna: ekrany dzielą scenę na świat wewnętrzny, świat bohaterów  „Operetki” i świat zewnętrzny, w którym egzystuje Gombrowicz ze swoją operetkową świtą.

Z tych ekranów wysuwają się szuflady. Jak staroświeckie biblioteczne katalogi. Gombrowicz z muzeum literatury?

2. Autor i jego świta są dobrze ubrani: Gombrowicz – Poleszak nienagannie nosi marynarkę, a Księżna – Irena Telesz długą suknię z trenem, piękny kostium dawno nie widziany w teatrze .

Zasadniczy wątek „Operetki” to przeciwstawienie strój –  nagość.  Rita Gombrowicz wspominała, że na rok przed śmiercią (pisarz zmarł w 1969 roku) kupiła mężowi zamszową marynarkę. Wyglądał w niej „jak młody chłopak wybierający się na polowanie”.

Gombrowicz do śniadania siadał w marynarce, której nigdy w domu nie zdejmował.

Jednym z bohaterów „Operetki” jest kreator mody Fior (Grzegorz Jurkiewicz). Tu ubrany jest niczym jaki Goethe, w strój niby romantyczny. Dlaczego? Nie wiem.

3. Kiedy Gombrowicz ukończył „Operetkę” w 1966 roku, miał 62 lata, Rita 30 lat.  Pisarz zmagał się z astmą. Miał ciągłe kłopoty z oddychaniem. Do tego bóle żołądka, wzdęcia i obstrukcje.

Starszy chory mężczyzna z młodą kobietą u boku.

Gombrowicz notuje w „Kronosie”: „Miłość z kobietą po 20 latach co najmniej”.  Pewnego dnia napisze: „Kiepsko z sercem”. Gdzie indziej : „Dalsze posuwanie się w starość” i dalej: „Trzeba opracować śmierć”.

4. Szarm to zgodnie z objaśnieniami Gombrowicza „wyfraczony hrabia”, „złoty młodzieniec, zblazowany birbant i lampart” lat 35. Baron Firulet jest jego rówieśnikiem.

W olsztyńskim spektaklu Szarm (Grzegorz Gromek)  i Firulet (Radosław Hebal) nie noszą eleganckich strojów. Mają być „starymi chłopcami”. Ale dziś trzydziestka na karku, to ciągle młodość.

Szarm i Firulet noszą krótkie spodenki i podkolanówki.  I koszule w brunatnym kolorze. To zupełnie nieelegancki kolor. I nieelegancki strój.

5. Trzy pokolenia na scenie. Żywiołowi studenci Studium Aktorskiego im. Aleksandra Sewruka. Urok młodości.

6. Gdy Szarm w scenie seksu z Albertynką  ściąga spodnie,  zdejmuje slipy i celuje w stronę widzów swoim gołym zadkiem, czuję się stremowany.  Nie przywykłem.

Trafił mnie.

Wychodząc z teatru mam w uszach słowa Szarma: „Wypuściliśmy tedy złodziejaszków, żeby sobie pohasali…”

Ale to zadek mnie prześladuje.

Z jednej strony zły, z drugiej, dobry gust.

Zadek. I marynarka Gombrowicza.

O to chodziło?

P.S. Lubię portret Gombrowicza , który namalował pastelem Aleksander Wołos (na zdjęciu).

 

13 Gru 2013

PROMOCJA CZYTELNICTWA. SPEKTAKL Z „MEDYKA”. WILNO PROFESORA Z  „KALENDARZEM OLSZTYNA”.

 

CZWARTEK. W Galerii Sztuki BWA w olsztyńskim planetarium wystawa fotografii czarno-białej i kolorowej „Cielistość ciała”  Magdy Rogowskiej-Otremby. Świetne akty.

Na otwarcie tańczyli Rafał Milcewicz ( Książę z baletu „Dziadek do orzechów”) i Lusia Fedorowska.

Od dwu lat współpracuję z Magdą przy tworzeniu multimedialnych widowisk promujących poezję i fotografię.

Zdj_cie0964[1]

Z okazji wernisażu poznałem dwoje młodych artystów: Mateusza Cwalińskiego, studenta Instytutu Muzyki UWM i Lucynę Kowalską. Oboje są świetni. I oboje mieszkają na olsztyńskim Zatorzu, najbardziej kulturotwórczej dzielnicy Olsztyna.

Mateusz, jak to mówią na Kurpiach i Śląsku, gra na cyji. Lucyna od dziecka związana jest z teatrzykami prowadzonymi przez Marię Jenny-Burniewicz. To Jenny skomponowała muzykę do mojego wiersza „Tyłeczek modelki Herzigowej”, którego wersję muzyczną w czwartek usłyszała publiczność BWA.

A Marek Gardzielewski złożył ręcznie i wydrukował w technice poligraficznej „Tyłeczek”. To debiut Pracowni Starych Technik Drukarskich WBP i trójjęzycznej serii wydawniczej „Trilinguis”. Bo „Tyłeczek” został wydrukowany w Olsztynie po polsku, czesku i chorwacku.

Rozdałem podczas wernisażu pięć egzemplarzy tej książeczki tym, którzy mieli przy sobie aktualne karty biblioteczne (promocja czytelnictwa.

ŚRODA. Jak połączyć mazurskość z portalami społecznościowymi? W Szkole Policealnej im. prof. Zbigniewa Religi w Olsztynie powstał spektakl „Kamienna dłoń”, nawiązujący do utworów Ernsta Wiecherta i baśni mazurskich Herberta Somplatzkiego.

Final KAMIENNEJ DLONI MBTwórcą przygotowywanego przez rok widowiska jest Aleksandra Salczyńska, nauczycielka-terapeutka ze Szkoły im. prof. Religi. Na scenie 34 wykonawców: uczniowie i absolwenci tej szkoły, uczestnicy Warsztatów Terapii Zajęciowej w Olsztynie, uczniowie Gimnazjum nr 12 im. Sybiraków w Olsztynie i przyjaciele. Grupa teatralna, którą utworzyli nazywa się „Alma Rey.

Widowisko przypomina w swojej formie grę komputerową. Ma uwrażliwiać widza na Innego, na cierpiącego człowieka.

Bohaterka „Kamiennej dłoni”, Pomponiara (cheerliderka), która lansuje się na „fejsie”, ma chorą na autyzm siostrę. Poniża ją. Pewnego dnia, gdy uderzy siostrę, jej ręka skamienieje.

Bohaterka błądzi po wirtualnym świecie, gdzie spotyka awatary ludzi, którzy też kogoś skrzywdzili, ale także istoty, które pomagają jej uwolnić się od winy. W tle słyszymy głos Brejvika i  muzykę łódzkiego zespołu Coma.

Młodzi aktorzy nie mają tremy, wcielają się w wiele ról. Jest taniec, elementy pantomimy, śpiew i poezja. Świetne kostiumy i maski. Inscenizacja działa na widzów bardzo emocjonalnie.

Całe przedsięwzięcie współfinansowała Unia Europejska w ramach Europejskiego Funduszu Europejskiego. „Kamienną dłoń”  dwukrotnie już wystawiono w sali CEiIK-u.

– Co dalej ze spektaklem? – pytam Olę Salczyńską – Czekamy na zaproszenia ze szkół…

PIĄTEK. Przedwojenne Wilno, miasto w którym są korzenie wielu olsztynian, było jednym z bohaterów wieczoru na zamku. Dr. hab. Przemysław Dąbrowski prof. UWM na Wydziale Prawa i Administracji został laureatem Nagrody Prezydenta Olsztyna im. Jerzego Bohdana Koziełło-Poklewskiego w dziedzinie historii.

Nagrodzono książkę profesora Dąbrowskiego „Rozpolitykowane miasto. Ustrój polityczny państwa w koncepcjach polskich ugrupowań działających w Wilnie w latach 1918-1939”.

Tadeusz Baryła z OBN, powiedział w laudacji, że książka opisuje wkład inteligencji wileńskiej w rozwój nowoczesnej polskiej myśli narodowej i państwowej.

Spytałem prof. Dąbrowskiego czym dla niego jest  nagroda im. Koziełło-Poklewskiego. „Po pierwsze: ogromnym wyróżnieniem, największym jakie do tej pory mnie spotkało, po drugie: jest potwierdzeniem tego, że warto w życiu realizować swoje pasje i nie rezygnować z nich, bo wcześniej czy później muszą być docenione”- odpowiedział prof. Dąbrowski.

Obaj jesteśmy z profesorem absolwentami tego samego liceum, III LO w Olsztynie.

 

Drugim bohaterem wieczoru był Tomasz Śrutkowski, redaktor i wydawca „Kalendarza Olsztyna”. To już 16 rocznik tego wydawnictwa. Jak zwykle bogatego w teksty, popularyzujące wiedzę o ludziach i ważnych miejscach naszego miasta.

W „Kalendarzu” jest także plon Ogólnopolskiego Konkursu Satyrycznego „Olsztyn 660 lat” i przypomnienie szopek noworocznych „Gazety Olsztyńskiej” i Radia Olsztyn. Warto zapoznać się z historią III LO w Olsztynie ( górą nasze liceum!). „Kalendarz” publikuje również portret rodzinny znanego rodu aktorskiego Burczyków.

Polecam również nieznane fotografie autorstwa Zofii Barankiewicz, w tym wieży spadochronowej w Parku Jakubowym. Miałem kiedyś przyjemność skakać z tej wieży .

 

Blog Marka Barańskiego

Powered by WordPress
Designed by Edytor Sp z o.o.