08 Wrz 2009

Jak opowiedzieć o Burym? Myślę o nim serdecznie jak o kimś z najbliższej rodziny. Znamy się bowiem dostatecznie długo, bo od czasu studenckich w Toruniu.

bury 1986

Bury w swojej dawnej pracowni na ul.Dworcowej, w 1988 roku

Tadeusz Burniewicz, czyli Bury, ma w sobie łagodność dziecka i waleczność lwa. Niedawno obchodził 60. urodziny.
Bury zbudował dom, doczekał wnuka, jego udziałem są sukcesy artystyczne w kraju i za granicą. W lutym 1988 roku miał w BWA w Olsztynie dużą wystawę malarstwa, która była wydarzeniem w dziejach sztuki olsztyńskiej. W katalogu z wystawy tak opowiadał o początkach swego malarstwa: „Gdy miałem 10 lat zobaczyłem wystawę akwarelowych pejzaży Juliana Dadleza. Była to pierwsza wystawa jaką widziałem w życiu. Na tej wystawie był między innymi pejzaż z wielką chmurą, która unosiła się na niebieskim niebie, była lekka i puszysta. Z bliska było jednak widać wyraźnie, że cały ten obraz zbudowany jest z kilku pociągnięć pędzla i kilku kolorów. Próbowałem uzyskać ten sam efekt malując w domu pastą do zębów z domieszką farb”.

Goraca zupka

Tadeusz Burniewicz, „Gorąca zupka”, olej, 1986 rok, 90 na 116 cm

Bardzo lubię obrazy Burego z drugiej połowy lat 80. Na przykład olej „Gorąca zupka” przedstawiający Andrzeja Samulowskiego jedzącego zupę. Przypomnę — bo przecież nie ma w naszym mieście stałej galerii artystów z Olsztyna — że Andrzej Samulowski, wnuk jednego z założycieli „Gazety Olsztyńskiej”, był znakomitym portrecistą i malarzem pejzaży warmińskich.

Ale wracam do Burego.W czasach studenckich i wkrótce po nich zajmował się z sukcesem rysunkiem satyrycznym. W kraju, w 1975 roku, wyróżniono go „Złotą Szpilką”. Wielkim sukcesem była nagroda w 1983 roku za rysunek satyryczny na festiwalu w Knokke-Heist w Belgii. 
Już na studiach Bury interesował się filmem animowanym. Z Mariuszem Głazowskim zralizował film „1,2,3,4,5,”, który był pokazywany na Festiwalu Filmów Studenckich w Krakowie w 1973 roku. Bury z wielkim powodzeniem opracowywał graficznie i ilustrował książki, w tym zaprzyjaźnionego z nim Edwarda Stachury. Grafice użytkowej Tadeusz został wierny do dziś. Wspólnie z z synem i synową prowadzą studio grafiki komputerowej.

Wiosną 1988 roku byliśmy z Burym w Warszawie, u wówczas 94- letniego Tadeusza Gronowskiego (1894-1990). Przeprowadziłem z tym  najwybitniejszy przedwojennym grafikiem użytkowym kilka wywiadów i chciałem by osobiście poznał go Bury. Przypomnę, że Gronowski jest autorem między innymi słynnego plakatu „Radion sam pierze” z 1926 roku i twórcą znaku firmowego „Lot-u” (teraz mówi się logo”). Żałuję, że Tadeusz Gronowski nie zgodził się na zdjęcia z tego spotkania. Dbał o swój wizerunek, uznał, że tego dnia nie wygląda najlepiej. Mam do tej pory w oczach ich obu: Gronowski wsparty na ramieniu Burego i pochylony nad katalogiem z jego wystawy. Stary mistrz odpytuje Tadka z każdego obrazu, analizuje każdy szczegół. Potem pokazuje nam nad czym pracuje. Zobaczyliśmy brystol dużego formatu naciągnięty na blejtram i wyłaniającą się, z nadrobionych grafionem kresek, postać kobiecą. Pamiętam, że Tadek — skąpy raczej do komplementów — Powiedział Gronowskiemu coś w rodzaju autentycznego uznania:— Niezłe…

plakat-radion-sam-pierze_420[1]

 Plakat Tadeusza Gronowskiego „Radion sam pierze”, z 1926 roku.

To była piękna rozmowa. Stary mistrz opowiadał nam o Picassie, na którego wernisażu był przed wojną w Paryżu. Jego zdaniem  głównym motorem twórczości Pabla były kobiety. Gronowski zdradził nam tajemnicę swojej twórczości: powiedział że lubi różowy kolor, o specjalnym odcieniu. Wspominał Juliana Tuwima i Antoniego Słonimskiego. O tym ostatnim powiedział, że był niezwykłym umysłem. Gronowski znał dobrze ich obu, bo przecież projektował okładkę „Skamandra”. W „Alfabecie wspomnień” Antoniego Słonimskiego jest takie zdjęcie skamandrytów na placu Wareckim w 1928 roku: Lechoń, Grydzewski, Słonimski  i Gronowski — eleganccy w garniturach i kapeluszach, młodzi gentlemani. Creme de la creme ( fr. ,śmietanka śmietanki) Polski przedwojennej.

Dobrze, że Gronowski  ma wreszcie swoją monografię naukową. W Instytucie Sztuki Polskiej Akademii Nauk w 2005 roku ukazała się praca  Anny Agnieszki Szablowskiej „Tadeusz Gronowski. Sztuka plakatu i reklamy.” Autorka cytuje w niej także opowieść, którą uzyskałem od Gronowskiego na temat tego, jak powstał słynny plakat „Radion sam pierze”.

9 komentarzy »

  1. mam, mam ten plakat /Radion sam pierze/ a wlasciwie jego reprint wydany przez Wydawnictwo Górnoleśne – powiesilem go w lazience nad pralnicą. a wlasciwie to tekst Pana Redaktora jest o Tadeuszu B. czy Tadeuszu G.???? choc na miejscu solenizanta B. ja bym sue cieszyl a takiego towarzystwa!!! Sto lat Panie B.!!

    Komentarz by Dyl S. — 8 września 2009 @ 21:50

  2. Drogi Dylu S.,
    Tadeusz G. to historia polskiej grafiki użytkowej, a Tadeusz B. to jej współczesność. A ja się cieszę, że udało mi się ich obu poznać osobiście a potem doprowadzić do ich spotkania.
    Pozdrawiam
    Marek Barański

    Komentarz by Marek — 9 września 2009 @ 11:19

  3. Mija 41 lat od spotkania Burego na bielańskich, toruńskich piachach ,gdzie teraz jest rektorat i uniwersytecka aula . Razem tam studiowaliśmy.On malarstwo ,ja grafikę. Gdy jako koledzy odwiedzaliśmy Zełwągi, moja Mama nie pozwalała mi mówić na Niego…Bury. Mój Tata lubił Burego i pytał do śmierci…co u Burego? Mam zdjęcie Burego jak unosi mego brata.Brat wzrostu 185cm, w poziomie, uniesiony jak piórko. Pod nimi błysk świeżego lodu na jeziorze Inulec. Bury był zapaśnikiem,nawet mistrzem.
    W czasie studiów słyszało się cały czas o kolejnych Jego sukcesach. Od Moskwy i Skopje po Knokkke-Heist. Nie zazdrościło mu się sukcesów,był tytanem pracy,jest nim do dzisiaj. Po studiach, w listopadzie 1973 to Bury przywiózł mnie z Zełwąg do Olsztyna .Zameldował u Rodziców na Szymanowskiego 9m2. Jest więc moim zasadżcą w Olsztynie. Tak naprawdę położył mnie, na tapczanie Ewy N. gdy wyjechała na studia. Razem wydeptywaliśmy ścieżki po nasze pracownie plastyczne w Spółdzielni „Pojezierze” ,u Starkiewicza. Malował wówczas akrylami swoją lewą dłoń, albo salceson i plasterek szynki tuż po przekrojeniu. Wstrząsający portret kolegi co wypijał dużo wódki na plenerze mam w oczach do dziś. To była twarz odarta ze skóry w ogniu cierpienia poalkoholowego. Albo wystawa Burego w galerii Zpap w Olsztynie. Mówiliśmy,że maluje gęby. Gładkie,zadowolone, pewne siebieironiczne. Faceci rozparci,lepcy, napełniający sie przedwcześnie tłuszczem bo dokonali słusznego wyboru. To było już po stwierdzeniu Burego,że więcej rysunku satyrycznego nie zrobi.I rzeczywiście nie zrobił. Zaczął rzeźbić kwarki i przechowywać w pracowni, przy kuchence na 11 piętrze. Kwarki,białe gipsowe szparki ,pojawiły sie wówczas u Niego…i we wszechswiecie. Jak zaczynał coś robić trudno było wyczuć wartość tego co czyni,ale wystarczyło zobaczyć Jego obraz przyniesiony z pól na plenerze w Gołdapi w 1969 roku, aby zapamiętać do dziś urzekającą harmonię zobaczonych przez Burego kolorystycznych dysonansów. Czy pamiętamy fotografię Burego ze skarbonką…świnką… Intensywnościomierzem przytwierdzonym do głowy. To czasy Gierka. W roku 1979 Bury zechciał być świadkiem na moim ślubie.
    Do dziś pyta , co robią moi synowie teraz? Każde spotkanie z Nim,niebywale zapracowanym , zachęca do życia. Ani jedno nie było przykrym ,przez 40 lat. Bury, sił Ci życzę i zdrowia. I niech komputer Ci służy wieki całe. Wiesiek Wachowski

    Komentarz by Wiesław Wachowski — 9 września 2009 @ 18:55

  4. Wiesiu,

    dzięki Ci za to wspomnienie o bliskich i odległych czasach. Dzieje toruńskiego i olsztyńskiego konceptalizmu w latach 70. ubiegłego wieku czekają na monografistę.

    Marek Barański

    Komentarz by Marek Barański — 9 września 2009 @ 19:24

  5. mysle, ze pan Bury jest bardzo szczesliwy, ze ma takich przyjaciol….

    Komentarz by Dyl S. — 10 września 2009 @ 17:27

  6. Rysunkami Tadeusza Burniewicza przyozdobiona jest moja książka „Marketing usług hotelarskich”. W nowym wydaniu, które właśnie dotarło do księgarni – rysunków tych jest więcej, niż w poprzednim. Gdyby z czasem udało się wyrównać proporcje między rysunkami i tekstem przerabiając tę książkę na komiks, równie dobry, jak te publikowane na początku lat 90. w gazetce „GŁOS” (skrót od Gazetowy Łowca Olsztyńskich Sensacji) – powstała by najlepsza książka naukowa.

    Komentarz by Marek Turkowski — 17 września 2009 @ 8:37

  7. Gdy już opadła za mnie euforia po otrzymanej dwa dni wcześniej przesyłce z wydawnictwa – zajrzałem tu raz jeszcze. No tak! Prócz szczegółów biografii – nade wszystko nie zgadza się imię! To Józef ilustrował moja książkę, a nie Tadeusz… Pozostaje nadzieja, że zainteresowani zechcą mi wybaczyć…

    Komentarz by Marek Turkowski — 20 września 2009 @ 15:36

  8. This otherwise applies to ok protrusions fungal to appretiate re-stocked within the serosal few weeks.

    Komentarz by Symbicort — 17 lutego 2011 @ 9:13

  9. Szukam kontaktu z Tadeuszem Burniewiczem w sprawach zawodowych. Jeśli ktoś mógłby pomóc – proszę o inforację.
    karol.karol64@gmail.com

    Komentarz by Karol — 12 marca 2011 @ 10:17

RSS feed for comments on this post. TrackBack URL

Leave a comment

Blog Marka Barańskiego

Powered by WordPress
Designed by Edytor Sp z o.o.