28 Maj 2012

Poniedziałek. Wczoraj Złota Palma  w Cannes dla filmu „Miłość”  Michaela Hanekego. Austriacki reżyser już dostał te prestiżowe wyróżnienie za „Białą wstążkę” trzy lata  temu. Krytycy piszą, że to film klasyczny o miłości dwojga ludzi, którzy już mają większość życia za sobą. Grają w nim dwie legendy kina francuskiego Emmanuelle Riva („Hiroszima moja miłość”) i Jean-Louis Trintignant ( „Kobieta i mężczyzna”, „Trzy kolory: Czerwony”). To tak jakby Marek Koterski wyreżyserował film z Andrzejem Łapickim i Barbarą Kraftówną w roli głównej, albo Emilem Karewiczem i Lucyną Winnicką. Może doczekamy takiego filmu i Złotej Palmy w Cannes dla Koterskiego?

Niedziela. Zasmakowaliśmy w wolności kupowania w niedzielę i tak łatwo od niej nie odstąpimy. Dziś od rana w moim osiedlowym sklepiku tłumek. Mamy inne zmartwienia niż pamiętać kiedy jest ustawowy zakaz handlu.

W powietrzu czuć nadciągającą zmianę, bo ludzie mówią publicznie to, co myślą. Po profesorach krytykujących jakość uniwersyteckiego kształcenia wypowiedziała się Magda Gessler o restauratorstwie. Uczestnicząc w wyścigu szczurów „nie wiemy, że dobre życie w ogóle jest możliwe”- mówi Gessler i zdradza, że mamy najlepszą wołowinę i wieprzowinę na świecie, ale nie można jej dostać w naszych sklepach, bo idzie na eksport. Tuż przed 1939 rokiem  eksportowaliśmy bardziej nowoczesne myśliwce, od tych, których używało nasze lotnictwo. Z tego powodu szybciej przegraliśmy we Wrześniu, tak jak teraz przegrywamy wojnę o polski smak, bo w naszych sklepach jest tylko chińska wieprzowina.

Tradycje kuchni staropolskiej odeszły w niepamięć, bo od morza do Tatr serwuje się to samo, a głównie góralszczyznę, pizzę i kebab z zamrażalnika. Jedynie trzyma się Górny Śląsk, co potwierdzam, gdzie można zjeść, roladę i kluski śląskie z modrą kapustą, czyli „ślonski łobiod”.

Czy ktoś wie gdzie w Olsztynie podają ryby z okolicznych jezior?

Sobota. Krzysztof Rybiński wieszczy w „Bloomberg Businessweek”, że Grecja i Włochy upadną, jeśli taka będzie wola rynków finansowych. W tymże „BB” przeczytałem, że w Portugalii z powodu kryzysu usunięto z kalendarza cztery dni świąteczne (w tym Boże Ciało) i zawieszono budowę linii TGV między Lizboną a Madrytem. Świat drenuje Portugalię z mózgów. Wyjeżdżają najzdolniejsi absolwenci a przyjeżdżają mniej wykształceni z dawnych kolonii.

Piątek. Zapragnąłem przypomnieć sobie „Niebo nad Berlinem” Wendersa, film z 1987 roku. Poszedłem do dużej wypożyczalni. Sympatyczny młody człowiek rozłożył ręce jakbym zapytał o klasykę niemieckiego ekspresjonizmu z lat 20. Kilka lat, tyle trwa pamięć wypożyczalni. Poza tą granicą jest czarna dziura. Wziąłem więc „Dziewczynę z tatuażem” Finchera, hollywoodzką ekranizację pierwszej części trylogii Larssona „Millennium”.  Amerykański film ma świetny montaż i jest lepiej zrobiony niż szwedzka produkcja sprzed trzech lat. Natomiast aktorzy u Finchera – moim zdaniem – są zbyt gładcy. Lepsze są przaśne typy w szwedzkim filmie.

Oglądając „Dziewczynę z tatuażem” uświadomiłem sobie, że Larsson zastosował ten sam chwyt fabularny, co przed laty Julio Cortazar w opowiadaniu „Las babas del diablo” (po polsku „Babie lato”), Szwed tak jak Argentyńczyk wyszedł od fotografii, co tak świetnie rozwinął Antonioni w „Powiększeniu”.

Środa. Tomasz  Białkowski zdobył „Wawrzyn”- Literacką Nagrodę Warmii i Mazur za powieść „Teoria ruchów Vorbla”, a Waldemar Kontewicz nagrodę czytelników za „Braniewnik”. Kontewicz urodził się w Braniewie w 1951 roku. „Braniewnik” jest jego debiutem książkowym. Ukończył fizykę na olsztyńskiej WSP, uczy matematyki w Toronto..

„Braniewnik”,  podobnie jak inny finalista  Wawrzynu – „Miasteczko” Waldemara Mierzwy to książka  traktująca z czułością region. Obie wnoszą nowy smak do naszej literatury. I jeszcze jedno; nigdy nie było takiego zainteresowania mediów Wawrzynem jak w tym roku.

Po tym święcie  literatury z Warmii i Mazur jakim było wręczenie Wawrzynu  szykują się wkrótce dwie premiery najnowszych powieści: Włodzimierza Kowalewskiego „Ludzie moralni” oraz Tomasza Białkowskiego „Drzewo morwowe”. Prozaicy trzymają się mocno w naszym mieście.

Środa. Jubileusz Borussii z okazji 50 numeru pisma. Do planetarium przyszło wiele znanych osób. Trochę zabrakło mi współpracowników z zagranicy. Nie było też Kazimierza Brakonieckiego pierwszego redaktora naczelnego pisma.

Borussia jest fenomenem, bo stowarzyszenie działa już ponad 20 lat i dobrze sobie radzi w tych ciężkich czasach dla kultury. Głównie dzięki ofiarności pracujących we Wspólnocie Kulturowej Borussia kobiet. I poza oficjalną urzędową i państwową kulturą.

 

 

 

4 komentarze »

  1. i co tu skomentowac – tyle watkow – to moze obejrze sobie „Niebo nad Berlinem” podjadac rolade, gumi klajzy i modra kapuste….

    Komentarz by Dyl S. — 29 maja 2012 @ 9:58

  2. Proszę dać znać czy Szan.Pan.znalazł „Niebo” w swojej wypożyczalni 🙂

    Komentarz by Marek — 29 maja 2012 @ 10:19

  3. Panie Marku,
    Nie znam miejsca w Olsztynie, ktore serwuje ryby zlowione w okolicznych jeziorach. Podobnie jest z dziczyzna, ktora jezeli chodzi o wartosci odzywcze bije na glowe kazda wieprzowine i wolowine. Ok 90% polskiej dziczyzny, ktora jest wolna od hormonow, antybiotykow, chemii itd. laduje na niemieckich, wloskich czy francuskich stolach. A szkoda, bo z dziczyzny mozna wyczarowac najlepsze kielbasy, ze o pieczystym w czerwonym winie nie wspomne 🙂
    Serdecznie pozdawiam,
    Pawel

    Komentarz by Paulus aus Neidenburg — 29 maja 2012 @ 11:21

  4. Panie Pawle,
    pozostaje nam mieć tylko nadzieję, że w końcu polska dziczyzna trafi na nasze stoły.
    Serdecznie pozdrawiam
    Marek

    Komentarz by Marek — 29 maja 2012 @ 14:57

RSS feed for comments on this post. TrackBack URL

Leave a comment

Blog Marka Barańskiego

Powered by WordPress
Designed by Edytor Sp z o.o.