01 Lis 2012

Dzwoniłem puszką i prosiłem o grosik. Dostawałem zwykle więcej. Bywało, że i wpadło dziesięć złotych. W tym roku częściej niż w ubiegłym. Może to  sprawiła dzisiejsza słoneczna pogoda? A może to, że prosiłem o datek? W ubiegłych latach stałem po prostu z puszką. W tym roku zmieniłem taktykę. Byłem bardziej aktywny. Wychodziłem na przeciw, zachęcałem. Dziękowałem goręcej za hojne datki. Hojne – to takie w granicach dziesięciu złotych. Uśmiechałem się też do każdego darczyńcy. Ot, taka psychologia.

Mam różne refleksje z mojego corocznego kwestowania na cmentarzu przy kościele św. Józefa. Mniej lub bardziej osobiste. Dzisiaj spotkałem podczas kwesty kolegów z Zatorza. Wszyscy, z którymi rozmawiałem, chcieliby by ten cmentarz przetrwał.  

Niektórzy podawali przykład Gdańska, gdzie na takich zabytkowych cmentarzach jak św. Józefa pozwolono na pochówek by – jeśli tak można tak powiedzieć o nekropoliach – przedłużyć ich żywot.

Wiem, że wszyscy, którzy zaangażowali się w tym roku w kwestę starali się jak mogli by wypadła ona jak najlepiej  i mam wrażenie, że razem uzbieraliśmy więcej pieniędzy na ratowanie olsztyńskich cmentarzy niż w latach ubiegłych. Idea spotkała się ze zrozumieniem i dobrze została rozpropagowana wśród olsztynian.

Ale spotykałem też dzisiaj takich, którzy stracili nadzieję. Na każdym kroku na cmentarzu  św. Józefa widzą ślady agresji wandali. Ja też je widzę. I mam świadomość, że jeśli odejdą ci, którzy mają na nim groby swoich bliskich, przyśpieszy to agonię tego cmentarza.

Nie możemy do tego dopuścić. Cmentarz św. Józefa to  historia powojennego Zatorza.  

To banalna refleksja, ale zawsze będą tacy, którzy niszczą i tacy, którzy próbują ocalić.

 

4 komentarze »

  1. tak – to odbra metoda, lepiej jest zagadywac do ludzi proszac o datek, wiem to z wlasnego doswiadczenia, bo od kilku lat kwestuje na soroptymistycznych balach dobroczynnych, w sprawie cmentarzy – idea jest bardzo sluszna – trzeba dbac o zmarlych bo to uczy szacunku do zywych

    Komentarz by Dyl S. — 6 listopada 2012 @ 12:06

  2. Sa jeszcze i tacy Panie Marku, ktorzy na cmentarzach dodatkowo kradna. Z grobu moich dziadkow dzien przed 1 listopada zlodziej ukradl roze. Ukradl na szczescie nie wszystkie, dwie pozostawil, wiec wychodzi na to ze mimo iz swinia to jeszcze odrobina czlowieczenstwa w nim pozostala i ze nie do konca zdemoralizowany. Nekropolie i pamiec o przodkach wazna rzecz. Dlatego udzial w tego typu akcjach zbiorkowych ze wszechmiar chwalebny. Serdecznie pozdrawiam.

    Komentarz by Paulus aus Neidenburg — 8 listopada 2012 @ 11:24

  3. Przeczytałam hurtowo wszystkie tegoroczne wpisy i jestem oczarowana ich lekkością – jeśli chodzi o pióro a jednocześnie wagą tematów. Czyta się jak najlepszą książkę.
    Pozdrawiam z Warszawy. Ewa Z. dawniej B.

    Komentarz by Ewa Z. — 27 listopada 2012 @ 15:51

  4. Okazuje się więc, że lekkość waży 🙂
    Dzięki za uznanie!

    Komentarz by Marek — 27 listopada 2012 @ 21:44

RSS feed for comments on this post. TrackBack URL

Leave a comment

Blog Marka Barańskiego

Powered by WordPress
Designed by Edytor Sp z o.o.