01 Lip 2009

Francis Ford Coppola jest kolejnym człowiekiem kina, który zamiast kręcić filmy zajmuje się produkcją wina. W swojej wytwórni  zatrudnia 600 osób.

Zawsze byłem pod wrażeniem jego „Ojca chrzestnego” i trochę mi szkoda, że kino traktuje już jako hobbysta. Jest przecież wystarczająco zamożny by być twórcą niezależnym. W nieocenionym „Forum” skarży się na widownię. Jego zdaniem została ona zepsuta przez telewizję. Reżyser przypomina lata 50. kiedy programy były nadawane na żywo i telewizją zajmowali się najinteligentniejsi ludzie Ameryki. Cóż „Kabaret Starszych Panów” — też  początkowo nadawany był na żywo. Podejrzewam, że „Zrób to sam” inżyniera Adama Słodowego — również. Poznałem kiedyś jednego z pionierów naszej telewizji, już niestety nieżyjącego, scenografa Ryszarda Radwańskiego. Był na swój sposób genialny. Umiał zrobić dekorację z niczego i namalować wszystko.

Coppola uważa, że telewizję zabiły półgodzinne komedyjki sytuacyjne. One to — jego zdaniem — popsuły gust widzów. Teraz ambitniejszy twórca kina jest w sytuacji kogoś, kto zaprosił gości na kolację i gdy serwuje własne danie, gość pyta: — Kiedy podasz frytki i hamburgery? Najnowszy obraz  twórcy „Ojca chrzestnego” to „Tetro”— historia siedemnastoletniego Amerykanina, który przybywa do Buenos Aires, aby odnaleźć swego brata. Coppola tłumaczy, że jest to jego najbardziej osobisty film. Reżyser miał starszego brata, pisarza, w cieniu którego dorastał. 
Reżyser wraca też do filmu swojej córki Sofii „Między słowami” z 2003 roku z kapitalnym Billem Murray’em. Porównuje to dzieło do dobrego wina. Pociągając jego łyk wiemy, że to na przykład trunek z Burgundii. Reżyser wprowadza francuski termin, funkcjonujący wśród winiarzy: terroir . Można to tłumaczyć jako: poczucie miejsca. Ogólnie mówiąc to zespół czynników niezależnych od człowieka, związanych ściśle z danym terenem, kształtujących warunki uprawy winorośli. Wypowiedź Coppoli jest pochwałą indywidualizmu i jakości.

Tak się porobiło, że coraz więcej jest sklepów z markowymi winami. A markowe filmy? Tylko w najlepszych wypożyczalniach. Film i wino — kwestia gustu i smaku.

P.S. Unowocześniamy się. Stąd „Widok z okna” w nowych ramach.

4 komentarze »

  1. Unowocześnione okna równie ładne 🙂

    Komentarz by Coppola — 3 lipca 2009 @ 17:17

  2. na youtube jest kilka filmikow pt. „Praca -Technika” z inż. Słodowym, mozna sie niezle ubawic, niekoniecznie majac w reku kieliszek z dobrym winem

    Komentarz by Dyl S. — 6 lipca 2009 @ 15:20

  3. faktycznie, porównanie do restauracji jest tu uzasadnione, to samo co do filmu, tyczy się muzyki…jak mawiał inżynier Mamoń, podobają się nam melodie które już słyszeliśmy. Pozdrawiam

    Komentarz by rumburak — 7 lipca 2009 @ 12:40

  4. Coppola? Na jego filmie oglądanym w kinie Grunwald NIE poznałem przyszłej żony 🙂 Ale byliśmy razem na tym seansie, co ustaliliśmy po latach.

    Komentarz by Horacy67 — 8 lipca 2009 @ 18:24

RSS feed for comments on this post. TrackBack URL

Leave a comment

Blog Marka Barańskiego

Powered by WordPress
Designed by Edytor Sp z o.o.