22 Lut 2010

Alfred Hitchcock powiadał, że nie ogląda filmów Romana Polańskiego, bo nie lubi bać się w kinie. Kiedy zakończył  się „Autor widmo” („The Ghost Writer”) czułem  ciarki na plecach. I myślałem o życiowej drodze, jaką przebył Polański,  od „Noża w wodzie” kręconego na Mazurach, do „Autora widmo”, którym  w symboliczny sposób na nie wraca.

Co najbardziej podoba mi się w najnowszym filmie Polańskiego? Jestem w  wieku, w którym docenia się angielski styl. Wygodny, ale elegancki. „Autor widmo” to klasyczna opowieść,  bez żadnych udziwnień, z powolnym stopniowaniem napięcia, aż do kulminacji pełnej grozy.

Od początku budzi naszą  sympatię bohater, tytułowy autor-widmo, czyli „murzyn” piszący za premiera jego biografię. Wciela się w tę postać Ewan McGregor , aktor urodzony w Szkocji. Prezentuje swoją  brytyjskość z wdziękiem, popijając szkocką. Jest dobrze ubrany i ostrzyżony. Miałem raz do czynienia, kiedy statystowałem do „Króla Olch”, z fryzjerem z Babelsbergu – to berlińska wytworni, która współfinansowała film Polańskiego. Oni znają swoją robotę.

Pierce Brosnan, dla odmiany Irlandczyk, też mnie przekonuje w roli byłego premiera Wielkiej Brytanii. Gra zblazowanego, podstarzałego lwa politycznych salonów, który wciąż potrafi ryczeć, i wciąż dysponuje ogromną władzą. Zwraca też uwagę  Olivia Williams. Aktorka jest  Angielką z Londynu, ukończyła filologię angielską w Cambridge. Gra żonę premiera, to ona jest – nie zdradzając szczegółów – prawdziwym jego widmem.

Zdjęcia Pawła Edelmana są jak najbardziej służebne, „przezroczyste”. Mam nadzieję, że amerykańska akademia filmowa w przyszłym roku doceni pracę Edelmana, tak jak i reżyserię Polańskiego

Muzykę napisał francuski kompozytor Alexandre Desplat. Ma na swoim koncie m.in. muzykę do filmu „Dziewczyna z perłą”. Muzykę Desplata do „Autora widmo” miałem w uszach po wyjściu z kina, czyli w najodpowiedniejszym momencie.

Oglądałem „Autora widmo” i wracałem myślami do „Noża  w  wodzie”. W obu filmach jest ten sam motyw: dominujący kontra podległy . W „Nożu” Andrzej (Leon Niemczyk) kontra Chłopiec  (Zygmunt Malanowicz), w „Widmie”: „murzyn”- były premier. Motorem wszystkich wydarzeń w obu filmach jest kobieta. Tam Krystyna ( Jolanta Umecka), tu żona premiera.

Bohaterowie „Noża  w wodzie” „uwięzieni” są  w jachcie,  bohaterowie „Autora widmo” w modernistycznej  willi.  Zamiast toni mazurskiego  jeziora , są morskie fale, zresztą Bałtyku, bo Sylt i Uznam „grają” wyspę położoną u wybrzeży Stanów Zjednoczonych .

W „Autorze widmie” nie ma noża. Jest pendrive na którym znajduje się tekst wspomnień. To je poprawia, a właściwie pisze od nowa „murzyn”. Czym to się kończy – zobaczycie sami.

5 komentarzy »

  1. tak pieknie piszesz o tym filmie Marku – ze na pewno na niego pojde, ale ta willa to chyba postmodernistyczna?

    Komentarz by Dyl S. — 22 lutego 2010 @ 1:00

  2. Jak zwał tak zwał pewnie post,i być może wybudowana w studio , tak teraz sobie myślę, ale mnie się podobała.
    Film polecam

    Komentarz by marek — 22 lutego 2010 @ 1:42

  3. Tu pytanie nie w temacie. Czy pan Tadeusz Bury Burniewicz, o którym pisał Pan wcześniej, to ten sam, który nie dał się zwerbować Saszy ? Gdyby tak, proszę o wiadomość na moją skrzynkę mailową.

    Komentarz by Hanka — 23 lutego 2010 @ 14:15

  4. chce pojsc na ten film, a poki co obejrzalem na moim 37 calowym monitorze film z Louisem de Funesem „Wielka wloczega” i ubawilem sie setnie

    Komentarz by Dyl S. — 25 lutego 2010 @ 23:22

  5. Bardzo ciekawa recenzja, przyda mi się na zajęcia z filmu polskiego, bo mam w zamiarze porównywać ze studentami Nóż w wodzie i Autora widmo.
    Pozdrawiam!

    Komentarz by Magda — 23 lutego 2011 @ 0:33

RSS feed for comments on this post. TrackBack URL

Leave a comment

Blog Marka Barańskiego

Powered by WordPress
Designed by Edytor Sp z o.o.