31 Gru 2010

Mija pierwsza dekada XXI wieku… Napisałem to zdanie i aż mróz mnie przeszedł. Zdanie jak dzwon. Co najmniej dzwon Zygmunta. Natychmiast zadzwoniłem do znajomego, starego punka, i proszę go: – Podsumuj dekadę… On mi na to: – Dekada jak dekada. Były śluby i pogrzeby. No i nie można obejść się bez łaciny. Tak niedawno żegnaliśmy drugie millennium…

Znajomy urządza sobie sylwestrowy bal filmowca. Na kanapie. Wypożyczył siedem filmów i będzie je oglądał, pojadając kabanosami. Tak sobie myślę, że kabanosy to chyba niekwestionowane osiągnięcie tej dekady. Jak Polska długa i szeroka robią niezłe kabanosy w różnych odmianach.

W połowie minionej dekady byłem w Paryżu. I jak to Polak w podróży  (czytaliście chyba „Monizę Clavier” Mrożka?) zabrałem ze sobą kabanosy. W Luwrze posilałem się nimi. Przed Mona Lisą nie śmiałem. Zrobiłem sobie przerwę obiadową przed sztuką aborygenów (wybaczcie aborygeni). Jakość kabanosów nie pogorszyła się od tamtej pory. Kabanosy trzymają poziom. Na Warmii i Mazurach też. Na Śląsku. Na Pomorzu…

Z czym gorzej? Różne instytuty narzekają, że za mało czytamy. Skąd więc powodzenie takich opasłych buchów jak „Millennium”? Ktoś to przecież kupuje. Tom Stiega Larssona jest jednym z przebojów tej dekady. Zastanawiam się czy podobna książka mogłaby powstać w Polsce. Larsson rozebrał na czynniki pierwsze społeczeństwo swego kraju. Odkrył, że tam mężczyźnie nienawidzą kobiet. Przydałby się nam taki rozbiór. Spytałem kolegę ze Szwecji, jaka jest dziś największa ich tajemnica. Powiedział mi, ze Estonia. Jeszcze nie wiem co to znaczy. Jak się z nim spotkam, to się dowiem.

W tej dekadzie przybyło poetów. Pisanie liryki, jak mawia angielski poeta Paul Farley, to przyjemność na własne ryzyko. Należę do tych ryzykantów. W 2010 ukazał się mój tomik „Echo i dym”. Niedawno kolega i powiedział mi, ze kupił i przeczytał. – I  co ? – pytam. – Poznałem twoje wnętrze… Po jego telefonie sięgnąłem po tomik – trzymam go zawsze pod ręką – i przeczytałem szybko z ciekawością, więc takie jest moje wnętrze? Z pewnością jest  więcej wnętrz. Jak szufladek w komodzie. Wyobrażam ją sobie, że jest przynajmniej z mahoniu. Powiedzmy w stylu filadelfijskim. XVIII wiek.

Tymczasem życzę wszystkiego najlepszego w 2011 roku! Koneserom wielu Luwrów i Paryżów. A wszystkim – kabanosów, ile tylko zechcą.

Ilustracją do życzeń niech będzie ta pocztówka sprzed stu lat z moich zbiorów.

7 komentarzy »

  1. Wstęp apetyczny i zachącajacy. Za kabanosami za bardzo nie przepadam, ale chciałem zapytać o śledzia. Czy w temacie śledzika (konsumpcyjnego) polepszyło się w tej dekadzie czy pogorszyło? Sam mam mieszane uczucia – szukam więc kogoś bardziej doświadczonego. Do Luwru co prawda nie pasuje, ale chyba niejedne konotacje literaturowe się znajdzie :). Może zapytać znajomego punka?
    ps. pocztówka piękna!

    Komentarz by St.Czachorowski — 31 grudnia 2010 @ 19:15

  2. bardzo mi sie podoba bal filmowca, ja w tym roku preferuje bal literatow – wlasnie czytam 3 opasly tom Millenium i popijam lieratka /tzn szklaneczka o pojemnosci 1/8 litra z niemczyzny liter acht/ przepyszny polski sok z czarnej porzeczki – niezmiennie smaczny przez cala zeszla dekade – DO SIEGO!

    Komentarz by Dyl S. — 31 grudnia 2010 @ 21:09

  3. W sprawie śledzia nie widzę postępu.Jest jakiś kłopot generalnie ze świeżymi rybami. W Olsztynie występują one tylko w kilku miejscach.
    Ale dobrze, że takie są.
    Polecam kabanos w podróży, bo wygodniej z nim niż ze śledziem. Wszystkiego najlepszego!

    Komentarz by Marek B. — 31 grudnia 2010 @ 21:39

  4. Wszystkiego najlepszego dla nastepnej dekady.
    Kabanosy w Luwrze co najmniej tak dobre jak sledzie w gazecie.
    Ale Estonia ma w 2011r.swego €uro. Marek Belka mowi,ze nie ma sensu przystapic juz teraz do Strefy Euro, bo niektore kraje maja olbrzymie Problemy.
    Co za szczescie. Dlatego ruszajmy spokojnie w nowa dekade, doczekajac sie moze pod jej koniec
    blyszczacych Eurow, ale moze juz nie poznamy Centow, gdyz banki z jakis tam powodow nie bardzo ich lubia.
    Bonne anne`.

    Komentarz by Hans P. — 1 stycznia 2011 @ 3:29

  5. Najlepszego w nowej dekadzie!

    Komentarz by przewodnikpokrakowie — 5 stycznia 2011 @ 7:36

  6. Pozdrawiam Smoka Wawelskiego i życzę mu wielu turystów w nowej dekadzie.Gratuluję zajmującej strony „Przewodnik po Krakowie”!

    Komentarz by Marek — 5 stycznia 2011 @ 12:36

  7. to proste jeżdżą do estonii po wódkę

    Komentarz by rębajło — 14 kwietnia 2011 @ 17:35

RSS feed for comments on this post. TrackBack URL

Leave a comment

Blog Marka Barańskiego

Powered by WordPress
Designed by Edytor Sp z o.o.