11 Lut 2011

Ale najpierw stałem w długiej kolejce po bilet. Żeby  zobaczyć wczoraj dokument  „Śmietnisko”  („Waste Land”) w kinie „Awangarda”.  Zaraz wejdę na stronę „New York Timesa” by zagłosować za tym filmem. „Śmietnisko” kandyduje do Oscara w  kategorii dokumentu. Dostało już nagrody na festiwalu w  Sundance i Berlinie.

Film niebywały: z jednej strony prosta , wzruszająca historia o szlachetnym człowieku,  niczym bajka z dobrym zakończeniem –  w wypełnionym po brzegi kinie niejeden uronił łzę – a zarazem świetna robota popularyzująca sztukę współczesną i zaangażowaną. Widz, który nie miał z nią do czynienia przekonuje się, że nie taki diabeł straszny, jak go malują. Ale chyba największą zaletą filmu jest, że przedstawia artystę w działaniu, dokumentuje powstanie dzieła, a także ilustruje jak zmienia ono ludzi.

Najbardziej znany współczesny brazylijski artysta Vik Muniz, obecnie nowojorczyk, postanawia wrócić do korzeni. Wywodzi się z biedy, chce teraz podzielić się swoim bogactwem z  rodakami. Ale robi to w sposób niezwykle pomysłowy. Wyrusza na największe wysypisko śmieci na świecie w Jardim Gramacho, niedaleko Rio de Janeiro. Pracują tam ludzie zwani „catadores”, ci, którzy poszukują określonych materiałów np. papieru czy plastiku. Vik wybiera spośród nich swoich bohaterów.

To typy jak z powieści  Jorge Amado. Jednym z nich jest młody szef związku zawodowego „catadores”, który  znalazł na śmietnisku „Księcia” Machiavellego. Mówi od do kamery, że okolice Rio de Janeiro przypominają mu renesansową Florencję. Rozmówców Muniza mimo, że są bardzo biedni, i niektórzy z nich pracują na wysypisku od dziecka nie dlatego, że lubią , tylko zmuszają ich do tego okoliczności życiowe,  rozpiera energia. Są radośni.

Muniz fotografuje ich przy wybieraniu materiałów z gór śmieci, które przywożą wywrotki.  Potem upozowuje jak bohaterów  znanych obrazów, i tak na przykład związkowiec staje się Maratem z obrazu Davida, a młoda matka Madonną Rafaela. Później zaprasza  bohaterów do studia. Tu –  i to jest część genialnego pomysłu Muniza – razem z artystą „catadores” rekonstruują  swoje portrety, używając do tego przedmiotów znalezionych na śmietnisku.

Muniz  zbieraczy surowców wtórnych zmienia więc w artystów.  Wytwory wspólnej pracy fotografuje wielkoformatowym aparatem. Fotografie wystawia na aukcji dzieł sztuki i na przykład Marat idzie za 50 tys. funtów (!). Artysta zarabia na swoim projekcie pół miliona dolarów, z czego połowę oddaje swoim współpracownikom ze śmietniska.

Autorką tego niezwykłego filmu jest  Lucy Walker – piękna i mądra Angielka z Londynu. Życzę jej  tego Oscara z całego serca. A olsztyńską premierę  filmu zawdzięczamy Galerii Sztuki Współczesnej BWA. Oby więcej takich premier.

1 komentarz »

  1. Wyświetlili u nas w październiku zeszłego roku
    podzielam twoje wzruszenie i uwagi o filmie.

    Komentarz by Byl Antokol nad Lyna — 12 lutego 2011 @ 18:36

RSS feed for comments on this post. TrackBack URL

Leave a comment

Blog Marka Barańskiego

Powered by WordPress
Designed by Edytor Sp z o.o.