10 Kwi 2011

Co inteligenci mają w domach? Zależy od szczęścia i od losu. Są tacy, którzy mają dużo pamiątek rodzinnych, w tym fotografii i listów, nawet z XIX wieku. Nawet jakieś pojedyncze meble z przedwojennych domów.

Są tacy, którym ocalało z różnych pożóg niewiele. Większość dorabiała się po wojnie. Ze skromnych inteligenckich pensji kompletowała księgozbiory, które urosły z biegiem lat do sporych bibliotek. Chyba największą bibliotekę domową w Olsztynie ma prof. Jan Kaczyński. 4800 tomów. W standardowym mieszkaniu na Jarotach. 
Ale są też i tacy którzy kolekcjonują obrazy.

W sobotę w galerii Bakałarz Warmińsko-Mazurskiej Biblioteki Pedagogicznej Krystyna Koziełło-Poklewska przedstawiała swoją kolekcję: płótna, pastele, rysunki i exlibrisy różnych artystów zbierane od lat 50-tych ubiegłego wieku.

Sobotnia prezentacja była drugą z cyklu „Sztuka. Własność prywatna”. To ważna inicjatywa biblioteki mieszczącej się w malowniczym miejscu u stóp zamku. Raz do roku prezentowane jest to, co nakładem własnych sił i środków gromadzą miłośnicy sztuki. Domowe galerie są również dowodem serdecznych więzi łączących ich z twórcami. Artyści przecież obdarowują przyjaciół swoimi dziełami.

Pani Krystyna pokazała spory zbiór prac Hieronima Skurpskiego. Na wystawie znalazło się słynne „Czuwające światełko” 1991-1993, olej przedstawiający warmiński krajobraz z kapliczką i posągiem kamiennym, wyobrażającym człowieka. Ma on tytułowe światełko w sobie. Może być Prusem.

Wśród wielu bardzo interesujących dzieł na wystawie znalazły się prace Andrzeja Samulowskiego z różnych okresów twórczości artysty. Warto też wspomnieć o pięknym widoku jeziora pędzla Juliana Dadleza, który przedstawiam tutaj.

Warto pójść do galerii Bakałarz. Czynna jest codziennie, od poniedziałku do piątku w godz. 8 – 19, w soboty od 8 do 15. Wstęp jest wolny.

Kiedy oglądaliśmy plon pasji kolekcjonerskiej pani Krystyny jedna z uczestniczek wernisażu przypomniała mi, że nadal nie ma w Olsztynie stałej galerii prezentującej dorobek artystów, którzy zjechali do Olsztyna po wojnie, jak Hieronim Skurpski czy Jan Ilkiewicz. Albo rodowitych olsztyniaków sprzed wojny, jak Henryk Mączkowski.

2 komentarze »

  1. Pan jest świetnym promotorem. Wszystko o czym Pan opowiada jest tak ciekawe że
    chce mi się też to oglądać :).
    Dziękuję.

    Komentarz by Nali P. — 10 kwietnia 2011 @ 21:24

  2. no tak, niektorzy inteligenci maja tylko pojedyncze przedmioty – moi dziadkowie przywiezli spod Tarnopola obraz Matki Boskiej i zegar scienny – ot cala historyczna scheda, reszta zostala….

    Komentarz by Dyl S. — 10 kwietnia 2011 @ 22:08

RSS feed for comments on this post. TrackBack URL

Leave a comment

Blog Marka Barańskiego

Powered by WordPress
Designed by Edytor Sp z o.o.