15 Wrz 2010

W czwartek minęła 4 rocznica śmierci Hieronima Skurpskiego. 16 września 2006 roku to była sobota. W czwartek rozmawialiśmy przez telefon.

Pan Hieronim dostał moją kartkę z gór i nie mógł jej odcyfrować. Napisałem mu w niej o tym, że jak się jedzie przez Polskę z północy na południe to jeszcze widać granice zaborów. Jak zwykle na pożegnanie powiedzieliśmy sobie, że trzeba się spotkać.
Na blogu już wcześniej pisałem, że pan Hieronim raz po raz daje znać o sobie. Tydzień temu na otwarciu ciekawej wystawy abstrakcjonistów w BWA w Olsztynie, szefowa Galerii Małgorzata Jackiewicz – Garniec opowiedziała o olsztyńskim śladzie wystawy. Otóż odpakowując po przywiezieniu z Gdańska najcenniejsze dzieło ekspozycji – kompozycję Kandinskiego, ktoś zauważył na odwrociu małą pieczątkę BWA w Olsztynie i rok 1967. Wówczas dyrektorem Galerii , mieszczącej się jeszcze na zamku był Hieronim Skurpski.
Dziś zajrzałem do III tomu „Szkicowników” pana Hieronima. Książka otworzyła mi się na zapisie dziennika z wtorku, 26 listopada 2002. Artysta miał wtedy 88 lat. Zastanawiał się nad losem swojej sztuki.
”Uświadamiam sobie, że mój mozół „twórczy” nad wyrażeniem siebie to, bez mała, ten sam, co pracowitego Tadeusza Makowskiego. Tamten w Paryżu „dobijał się” do swego wizerunku artystycznego (…) Ja natomiast – z innej gliny – wykonywałem swój wizerunek duchowego istnienia samotnie w Pluskach, Paulinowie czy Olsztynie. Boć przecie sztuka jest wszędzie w jednostce, a nie tkwi błogosławiona przez Paryż czy inną stolicę pretendującą do rozdawania laurów i chwały”.
BWA szykuje wystawę grafik pana Hieronima. Ten artysta, któremu region i Olsztyn tyle zawdzięcza zasługuje na to by ciągle przypominać jego sztukę.
Na koniec objaśnię zdjęcie. Zrobiłem je w ukochanych przez pana Hieronima Pluskach. 4 lipca 1993 roku zawiozłem do artysty znanego niemieckiego dziennikarza Ralpha Giordano, który zbierał materiał do swojej książki „Ostpreußen ade” („Żegnajcie Prusy Wschodnie”).To były ostatnie szczęśliwe wakacje artysty w Psiejbudce, jak nazywał letnią pracownię w Pluskach. Lubił ten – jak nazywał – pogański krajobraz, pobliskie Jezioro Święte i wieś Kurki, których nazwa wywodzi się od pruskiego bożka Kurcho. Pan Hieronim był w świetnej kondycji. Ale w swoim dzienniku „Refleksje.Rysunki.Dziennik, Olsztyn, 2002 napisał, że bardzo zmęczył się rozmową z Giordano i jego tłumaczką, bo rozmowa dotyczyła tematów, które go bardzo stresują: ”Są to kulisy mojej sztuki oraz mego rozwoju osobowego, do których odnoszę się krytycznie i to bardzo krytycznie”.


3 komentarze »

  1. to juz 4 lata???? jak ten czas leci. Jesli BWA w Olsztynie nie ma jeszcze patrona, to moze BWA im. H.Skurpskiego?
    i jeszcze sie pochwale, ze mam album pana Hieronima z dedykacja.

    Komentarz by Dyl S. — 17 września 2010 @ 7:51

  2. Z ciekawością przeczytałam co nieco o sylwetce p. Skurpskiego, zupełnie mi nieznanego do tej pory – a wszak wyszedł ze szkoły krakowskiej, jak się okazuje 🙂 Jakież to dziwne drogi zawiodły go z Działdowa do nas?

    Komentarz by przewodnikpokrakowie — 18 września 2010 @ 12:45

  3. pan Hieronim z Mazur pojechal do szkoly sredniej to byla Szkola Rzemiosl Artystycznych, do Krakowa, a potem do Warszwy na studia w ASP, ktore przerwala wojna.

    Komentarz by Dyl S. — 18 września 2010 @ 20:36

RSS feed for comments on this post. TrackBack URL

Leave a comment

Blog Marka Barańskiego

Powered by WordPress
Designed by Edytor Sp z o.o.